Przystrzeliwanie - wiedza nie tajemna
Leszek Posłuszny
Zakończenie polowania wieńczy pokot . Ustrzeloną zwierzynę układa się według hierarchii ważności, na rogu myśliwskim odgrywane są odpowiednie sygnały, a następnie prowadzący ogłasza, kto został królem polowania. Chwila ta, jakże miła dla najlepszego strzelca, ma również swoją przeciwwagę - ostatnim elementem kończącym łowy jest wskazanie króla pudlarzy.

Prawdziwy komfort podczas przystrzeliwania, stół z pełną regulacją /Zdjęcie: Leszek Posłuszny
Mimo, że myśliwi robią wszystko, aby ustrzec się tego miana, to jednak zawsze jakiś procent strzałów nie dochodzi celu. Późniejsze tłumaczenia, że zwierzyna za szybko biegła, a kaczka leciała za wysoko, wzbudzają tylko ogólną wesołość i potęgują liczbę docinków oraz żartów adresowanych do króla pudlarzy. Dobrze, gdy zwierzyna ujdzie cało. Gorzej, gdy zostanie zraniona - dochodzenie postrzałka nie zawsze jest skuteczne. Co zrobić, aby uniknąć takich sytuacji? Odpowiedź jest prosta - zadbać o celność broni. Przepisy regulujące tok polowań nakładają na myśliwych obowiązek corocznego sprawdzenia stanu technicznego broni oraz jej przystrzelania. O ile stan techniczny może zostać sprawdzony przez rusznikarza lub instruktora strzelectwa myśliwskiego, o tyle przystrzelania powinien dokonać jej właściciel. Prawidłowe wykonanie tej czynności nie jest skomplikowane, wymaga jednak pewnego minimum wiedzy, czasu i cierpliwości oraz dostępu do odpowiedniej strzelnicy.
(ciąg dalszy w numerze)

















