Debiut polskich robotów bojowych na dorocznej międzynarodowej konferencji RAPORT-wto
Obecność ponad 200 osób z najwyższych kręgów decyzyjnych szeroko pojętej polskiej obronności i ich ogromne zainteresowanie obradami już IV Międzynarodowej Konferencji Nowoczesne technologie dla bezpieczeństwa kraju i jego granic, 14 maja 2008 w warszawskim hotelu Marriott, jest najlepszą miarą tegorocznej edycji imprezy, jak co roku organizowanej przez zespół miesięcznika RAPORT-wto i Zarząd Targów Warszawskich.
W grupie prelegentów znaleźli się wiceministrowie obrony: Stanisław Jerzy Komorowski i Zenon Kosiniak-Kamysz, a także wiceszef ukraińskiego resortu obrony - Walery Iwaszczenko, zastępca asystenta sekretarza generalnego NATO ds. inwestycji obronnych - Kanadyjczyk Richard Froh, wiceprzewodniczący Komisji Obrony Dumy Państowej Rosji, były burmistrz Kaliningradu - Jurij Aleksiejewicz Sawenko, były szef analiz AMAN-u - izraelskiego wywiadu wojskowego - gen. Yossi Kuperwasser oraz znany analityk amerykański z Europejskiego Centrum Studiów Bezpieczeństwa im. Gerege'a C. Marshalla -prof. Andrew Michta. Wizje rozwoju i pozyskania nowych zdolności działania naszych sił zbrojnych do 2020 przedstawili generałowie i admirałowie reprezentujący Sztab Generalny Wojska Polskiego, dowództwa Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej RP. Plany rozwoju technicznego swoich formacji zaprezentowali specjalni przedstawiciele komendantów Straży Granicznej i Policji.
IBIS uzbrojony
Jak zwykle coroczna warszawska konferencja RAPORT-wto była areną debiutów nowych systemów, nowych koncepcji i pomysłów. Po raz pierwszy szerokiej publiczności pokazano prototyp nowego polskiego małego robota bojowego IBIS - dzieła warszawskiego Przemysłowego Instytutu Pomiarów i Automatyzacji. Pierwszy egzemplarz 290-kg IBISA, który powstał dzięki projektowi celowemu Min. Nauki i Szkolnictwa Wyższego nr 232/BO/B można było na własne oczy zobaczyć na wystawie awangardowego sprzętu, towarzyszącej konferencji. IBIS może służyć do zadań saperskich, ale także po wyposażeniu go w broń automatyczną (np. karabinek Beryl) wypełniać misje czysto bojowe. Demonstrator technologii cięższego robota do rozpoznania i walki, wozu bazującego na rozwiązaniach pojazdu Lewiatan przedsiębiorstwa Hydromega, przedstawiła Wojskowa Akademia Techniczna. Rozwija ona razem ze znaną spółką WB Electronics cały układ kierowania i sterowania na odległość funkcjami robota. Duży bezzałogowy sześciokołowiec bazujący na Lewiatanie przechodzi obecnie próby trakcyjne w WAT, gdzie przygotowuje się dla niego również zestaw narzędzi saperskich do usuwania m.in. min-pułapek zainstalowanych w samochodach osobowych. Bojowy, bezzałogowy, opancerzony Lewiatan otrzyma zdalnie sterowaną tarnowską wieżę polskiej konstrukcji z wielkokalibrowym kaemem lub granatnikiem.
Za niezwykle interesujące publiczność konferencyjna uznała prezentacje gości zagranicznych i nawiązujące do nich wypowiedzi polskich panelistów w sesji poświęconej ocenie zagrożeń naszych oddziałów pełniących służbę za granicami oraz tych wpływających na bezpieczeństwo Polski i całego regionu.
Sojusz musi przewidywać zagrożenia
NATO musi się zmienić - powiedział Richard Froh, występujący w Warszawie w imieniu sekretarza generalnego Sojuszu - nie możemy ciągle reagować jak straż pożarna na nagłe zagrożenia stabilności. Musimy stworzyć mechanizm przewidywania i neutralizacji niebezpieczeństw, nim staną się one poważnymi zagrożeniami całej społeczności euroatlantyckiej. Jednym z potencjalnych niebezpieczeństw jest jego zdaniem ciągły wzrost liczby państw dysponujących coraz doskonalszymi pociskami balistycznymi. Froh zapowiedział, że następny szczyt Sojuszu w 2009 zajmie się architekturą mechanizmu wspólnego zarządzania zasobami przeciwrakietowymi państw atlantyckich, a Polska wniesie do niego tworzoną u nas sieć stacji obserwacji radarowej i ostrzegania dużego zasięgu, połączoną z systemem NATO. Poinformował, że pierwsze do wspólnego przyszłego systemu przeciwrakietowego Sojuszu włączone zostaną zasoby bojowe Holandii i Francji. Gość z Brukseli wyraźnie unikał zajęcia zdecydowanego stanowiska w kwestii planu instalacji amerykańskich pocisków przechwytujących na terenie Polski.
Chińczycy finansują Amerykę
Amerykanin - prof. Andrew Michta (jest zadeklarowanym republikaninem) poddał druzgoczącej krytyce politykę zagraniczną administracji George W. Busha. Deklarując jednocześnie, że przemawia nie jako konsultant Pentagonu, ale jedynie w swoim własnym imieniu. Spróbował on spojrzeć oczami dwóch walczących w 2008 o Biały Dom ekip - Partii Republikańskiej i Partii Demokratycznej na najważniejsze problemy bezpieczeństwa. Wyraźnie stwierdził, że i republikanie i demokraci nie różnią się podejściem do pytania - czy należy wycofać się militarnie z Iraku. Oba obozy nie mają wątpliwości, należy to uczynić. Zasadnicze różnice tkwią jednak w rozwiązaniu kwestii - jak należy tego dokonać i na jakich warunkach. Na przykład, czy 2 brygady miesięcznie wracające do USA to właściwa liczba.
Sytuację w Afganistanie Michta ocenia formułując dalsze pytanie - czy sukcesem będzie budowa stabilnego i demokratycznego państwa, czy jedynie w miarę stabilnego. Profesor odpowiada, że obawia się jedynie woli zmagań społeczności międzynarodowej o to ostatnie. Przy czym oznaczać może to także zgodę na pewne formy dopuszczenia do władzy dzisiejszej zbrojnej opozycji wobec rządu w Kabulu. Sukces lub porażka NATO w Afganistanie mogą odpowiednio albo wzmocnić prestiż Sojuszu i bezpieczeństwo Europy, albo je zdecydowanie podminować.
Dla profesora Michty obecna administracja George W. Busha odpowiada za wyraźnie osłabienie transatlantyckich więzi i sojuszniczej solidarności USA-Europa. Jego zdaniem następna ekipa prezydencka musi je odbudować. Także w interesie bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, ponieważ walka z reaktywacją i migracją terroryzmu wymaga ścisłego, a nie luźnego współdziałania z sojusznikami Ameryki na Starym Kontynencie.
Swobodny dostęp do nośników energii, a przede wszystkim ropy naftowej z Bliskiego Wschodu staje się i będzie ważnym elementem polityki wewnętrznej i zagranicznej USA. Bezpieczeństwo ich dostaw zyskuje ponownie rangę ważnego priorytetu narodowego Stanów Zjednoczonych, także w znaczeniu militarnym.
Mimo wyraźnej rywalizacji USA-Chiny w basenie Pacyfiku, Pekin został najważniejszym inwestorem gospodarki amerykańskiej. Chiny codziennie - podał Michta - deponują w amerykańskim systemie bankowym swoją nadwyżkę sięgającą 3 mld USD. Rezerwy finansowe Pekinu należy szacować na 1530 mld USD.
Rosja chce dostępu do tarczy
Jurij Aleksiejewicz Sawenko stwierdził, że Rosja gotowa jest rozmawiać na każdy temat z USA, czy Unią Europejską, akceptując nawet zupełną odmienność stanowisk. Moskwa wymaga tylko jednego w takim dialogu - równoprawnego podejścia. Jest kilka powodów zaniepokojenia Rosji - powiedział gość z Kaliningradu - są nimi:
-ekspansja NATO na Wschód,
-rozszerzanie na Wschód strefy wpływów zachodnich technologii militarnych,
-upadek CFE (porozumienia o siłach konwencjonalnych w Europie),
-plany instalacji systemu przeciwrakietowego USA w Europie.
Sawenko uważa, że miast rzucania wyzwania Rosji - Zachód i NATO powinny wspólnie z nią zająć się rozwiązaniem takich problemów jak przyszłość zapasów broni chemicznej, czy utylizacja starych atomowych okrętów podwodnych.
Rosyjski polityk zadał retoryczne pytanie - czemu nie chcecie zgodzić się na nasza obecność w ewentualnej przyszłej bazie przeciwpocisków amerykańskich (tarcza), skoro jedynie ma to być instalacja o defensywnym charakterze...
Co zrobić z państwami upadłymi?
Prof. Roman Kuźniar - doradca ministra obrony narodowej, uważa, że obserwujemy erozję tradycyjnego zachodniego pojmowania stabilności międzynarodowej, ponieważ do gry wchodzą nowe, do tej pory ignorowane potęgi - Chiny i Indie. Należy to zauważyć i pozwolić im zająć odpowiednie miejsce w społeczności międzynarodowej (grupa G8, Rada Bezpieczeństwa NZ). Kuźniar uważa, że polityka administracji George W. Busha pogorszyła stabilność środowiska bezpieczeństwa międzynarodowego. Stało się tak m.in. za sprawą niewłaściwych ocen skutków interwencji, na przykład w Iraku.
Łukasz Kulesa z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych sądzi zaś, że prawdziwym wyzwaniem jest wzrost liczby państw upadających i upadłych, czyli takich, które nie potrafią zapewnić swoim obywatelom minimum egzystencji i bezpieczeństwa. Stają się matecznikami ekstremizmu i jego eksporterami.
Korespondował z tym wykład gen. Yossi Kuperwassera o Libanie, kraju, w którym możliwości militarne Hezbollahu są zdecydowanie większe od siły oficjalnej armii.
Dr Hatif Janabi - Irakijczyk, arabista z Uniwersytetu Warszawskiego w dramatycznym przesłaniu zaapelował, aby nie traktować społeczeństwa irackiego jak ludności podbitego i okupowanego kraju.
Skuteczniej, nowocześniej ale mniejszymi siłami
W sesji prezentacji nowych horyzontów polskich sił zbrojnych warto odnotować głos gen. Andrzeja Juszczaka - szefa Zarządu Planowania Strategicznego P5 Sztabu Generalnego WP.
Stwierdził on, że wreszcie należy sobie zdać sprawę, iż ogromne możliwości nowych przełomowych systemów uzbrojenia muszą zmniejszyć zapotrzebowanie na sprzęt. I w konsekwencji muszą redukować liczebność modernizowanych w ten sposób formacji. Błędem jest założenie, że po generacyjnej wymianie sprzętu dysponujących nim jednostek musi być tyle samo, co poprzednio. Gen. Juszczak posłużył się następującym przykładem: siła niszcząca tylko jednej wyrzutni inteligentnych pocisków systemu MLRS jest porównywalna ze skutkami użycia 3 dotychczasowych dywizjonów konwencjonalnych haubic...
Gen. Anatol Czaban - szef szkolenia Sił Powietrznych podał, że w prognozach rozwoju możliwości obronnych naszego kraju znajduje się plan zakupu systemu przeciwrakietowego o zasięgu od 50 do 150 km o możliwościach zbliżonych do izraelskiego zestawu Arrow. Miałoby to nastąpić w drugiej dekadzie obecnego stulecia.
Adm. Ryszard Demczuk - szef Centrum Operacji Morskich poinformował zaś, że plany modernizacji Marynarki Wojennej RP koncentrują się na kilku typach jednostek. Okręty typu Orkan mają być przeznaczone do służby na Bałtyku, zaś nowe korwety Gawron do operacji także poza jego akwenem. Także nowe, projektowane niszczyciele min Kormoran II i ewentualne wielozadaniowe okręty wsparcia operacji sił zbrojnych (WOWOSZ) stanowiłyby atuty międzynarodowe naszej floty.
Jaka przyszłość przed Afganistanem?
Niezwykle interesujące zestawienie sukcesów operacji ISAF/NATO w Afganistanie zaprezentowała Mirella Łuksik - Polka, członkini Departamentu Zarządzania Kwatery Głównej NATO w Brukseli. Podała ona, że na bukareszteńskim szczycie Sojuszu zatwierdzono nowy, istotny strategiczny plan przyszłości misji ISAF, przygotowany w porozumieniu z Bankiem Światowym (analiza finansowa), Unią Europejską (finanse i wsparcie polityczne) oraz Narodami Zjednoczonymi (mandat i legitymacja dalszych operacji).
Afganistan nie jest stracony - powiedziała Łuksik - wręcz odwrotnie. W formacjach ISAF/NATO służy obecnie ponad 47 tys. żołnierzy z 40 krajów (członkowie Sojuszu i jego partnerzy). Armia afgańska - ANA dysponuje już 50 tys. wyszkolonych żołnierzy. Uczestniczą oni w większości operacji ISAF/NATO. A na wschodzie kraju działają samodzielnie.
Według niedawnego sondażu przeprowadzonego przez BBC poparcie Afgańczyków dla działań sił międzynarodowych jest wysokie. Aż 70% Afgańczyków uważa, że sprawy idą w dobrym kierunku, a ponad 80% popiera obecny rząd. 4% ludności opowiada się jednak ciągle po stronie talibów. 63% społeczeństwa jest zdania, że pomoc międzynarodowa jest widoczna gołym okiem.
Łuksik poinformowała, że wybudowano 2000 szkół, regularnie naukę pobiera ok. 6 mln dzieci (w prawie 30 mln kraju). Zbudowano również 4000 km dobrych dróg. Po stronie minusów zauważyć należy jednak wzrost ataków za pomocą improwizowanych ładunków wybuchowych. 70% tych akcji odnotowano jednak tylko w 10% dzielnic afgańskich. Kraj liczy ich 398. Nadal Afganistan produkuje wszakże 93% opium trafiającego na globalny rynek narkotykowy. Ale już 80% Afgańczyków uważa uprawianie maku lekarskiego i produkcję narkotyków za naganne. NATO szczyci się tym, że dzięki powolnemu postępowi w podnoszeniu poziomu życia ludzi na wsi wzrosła liczba prowincji afgańskich, w których nie obsiewa się w ogóle pól makiem lekarskim. W 2006 było ich tylko 6, w 2007 - 13.

















