Altair

Archiwum Nowy numer Redakcja

Raport WTO

Miesięcznik informacyjno-analityczny, poświęcony szeroko pojętej obronności, kierowany przede wszystkim do profesjonalistów.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Skrzydlata Polska

Najstarsze czasopismo lotnicze w Polsce. W każdym numerze temat przewodni, relacje z imprez, korespondencje zagraniczne, opisy konstrukcji. Ponad 100 kolorowych zdjęć na 68 stronach. Konkursy z atrakcyjnymi nagrodami.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Broń i Amunicja

Dwumiesięcznik. Na 68 stronach magazynu pełna informacja na temat broni strzeleckiej dla amatorów i zawodowców. Trendy i testy współczesnej broni strzeleckiej.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Aeroplan

Czasopismo dla hobbystów i modelarzy, zawierające artykuły o historii lotnictwa, bogato ilustrowane zdjęciami i rysunkami, artykuły monograficzne, opisy malowań i oznakowań, oceny modeli, recenzje książek, konkursy.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Numer Specjalny

Numery specjalne publikowane podczas konferencji, targów i innych imprez związanych z lotnictwem i obronnością.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Lotnik GAM

Miesięcznik LOTNIK general aviation magazine dla osób profesjonalnie i z zamiłowania zajmujących się lotnictwem użytkowym w tym przede wszystkim jego praktycznym aspektom.

Autoryzacja
Resetuj hasło

Raport WTO - 07/2007 - Czarne Diabły ruszyły na wojnę

Autor: Rafał Domisiewicz

Kanadyjskie media poinformowały 18 kwietnia o kolejnej ofierze wśród żołnierzy służących w Afganistanie. Tym razem śmierć poniósł żołnierzy, który spadł z wieży telekomunikacyjnej w bazie Kandahar. Nie bez powodu nie podano nazwiska ofiary. Zginął bowiem członek elitarnej kanadyjskiej jednostki sił specjalnych - Joint Task Force 2 (JTF2).

Zespół  operatorów w gotowości do desantowania ze śmigłowca CH-146 Griffon /Zdjęcie:  CFI

Szczegóły dotyczące tej jednostki, jej działań operacyjnych w Afganistanie i wcześniej na innych obszarach wojennych, pozostają utajnione. Niemniej Departament Obrony (DO), chcąc wyeksponować wkład Kanady w walce z terroryzmem, a także uciąć spekulacje wścibskich dziennikarzy, zdecydował się ujawnić nieco danych na temat JTF2. Wynika z nich, że jednostka - wzorowana na brytyjskich i australijskich SAS oraz amerykańskiej DELTA - istnieje zaledwie 14 lat, a więc jest młodsza od polskiego GROM. I choć większość Kanadyjczyków nie ma pojęcia o jej istnieniu, zdążyła sobie wyrobić świetną opinię wśród sojuszników.

Facta, non verba

Kanadyjskie tradycje w dziedzinie SPECIAL-OPS sięgają II Wojny Światowej. W bitwie o Aleuty, kampanii włoskiej i w walkach w południowej Francji pięknymi kartami zapisała się mieszana kanadyjsko-amerykańska 1 Jednostka Sił Specjalnych (1st Special Service Force - 1st SSF). Założona została w 1942. Czwartą część jej obsady stanowili Kanadyjczycy (697 ludzi) - z 1 Canadian Special Service Battalion, a pozostałą żołnierze amerykańscy. Z powodu stosowanego kamuflażu i nocnych ataków przeprowadzanych przez zrzucanych za linie wroga komandosów, przerażeni Niemcy nazywali ich czarnymi diabłami - stąd przyjęło się określenie Brygada Diabła. Czarne Diabły jako pierwsi wkroczyli do wyzwolonego Rzymu.

Jednostkę tę rozwiązano pod koniec 1944. Ale to do jej tradycji nawiązują komandosi z JTF2. Podobnie jak pół wieku temu, tak i dziś razem z kolegami z USA walczą ze wspólnym wrogiem. Tym razem w Afganistanie.

W  ośrodku szkolenia spadochroniarzy w CFB Trenton operatorzy JTF2 wykonują skoki  HAHO i HALO /Zdjęcie: CFIG

Odwoływanie się do współpracy kanadyjskich żołnierzy z Amerykanami w kręgach politycznych Ottawy wciąż budzi kontrowersje. Dopiero od niedawna, bo od dojścia w styczniu ub.r. do władzy konserwatystów, ociepliły się relacje Kanady z Waszyngtonem. Zdaniem ekspertów eksponowanie roli sił specjalnych odmitologizowałoby podejście tego kraju do obrony narodowej. Pokazałoby Kanadyjczykom, że - podobnie jak w Wojnie Koreańskiej, gdzie siły kanadyjskie współdziałały z amerykańskimi - tak i dziś, w dobie międzynarodowych zagrożeń, liczą się operacje ekspedycyjne, uprzedzające uderzenia, współpraca z sojusznikami, użycie szerokiego spektrum siły, w tym operacje specjalne. Tymczasem rządzący przez kilkanaście lat wcześniej liberałowie wpoili Kanadyjczykom, że rolą armii jest gaszenie pod egidą ONZ kryzysów czy też służba na misjach pokojowych.

Niefortunnie cieniem na reputacji jednostek szturmowych położyło się zabójstwo dwóch Somalijczyków, którego dopuścił się jeden z żołnierzy elitarnego Kanadyjskiego Pułku Powietrznodesantowego (Canadian Airborne Regiment - CAR) na misji UNOSOM II. Pułk powstał w 1968 w odpowiedzi na zagrożenia ewentualnymi operacjami radzieckimi w kanadyjskiej Arktyce. Był jedyną mobilną jednostką szybkiego reagowania w składzie sił kanadyjskich. Pod presją wzburzonej opinii publicznej w 1995 liberałowie rozwiązali tę jednostkę. To posunięcie, jak też podjęte tuż po tym cięcia wydatków na obronę, nie przysporzyło liberałom popularności w kręgach wojskowych.

Komandos  z JTF2 uzbrojony w pistolet maszynowy H&K MP5 podczas ćwiczeń /Zdjęcie:  MON Kanady

Właśnie mit Kanady jako wzorcowego peacekeepera, a także złudne poczucie bezpieczeństwa tłumaczą późne przystąpienie tego kraju do grona państw dysponujących antyterrorystycznymi jednostkami specjalnymi. W kwietniu 1982 w jednej z dzielnic Ottawy terroryści należący do Tajnej Armii Wyzwolenia Armenii postrzelili dyplomatę tureckiego. Dyplomata przeżył atak. Kilka miesięcy później terroryści ormiańscy znów dali o sobie znać. W sierpniu zastrzelili na ulicy kanadyjskiej stolicy tureckiego attaché obrony. Rząd Kanady zrozumiał, że stoi przed poważnym problemem, ale nie przewidział jego eskalacji. Sądzono, że jednostki policyjne typu SWAT (Emergency Response Team - ERT), którym dopiero w 1976 powierzono zadania antyterrorystyczne, uporają się z zagrożeniami. W marcu 1985 trzech terrorystów ormiańskich, podających się tym razem za członków Ormiańskiej Armii Rewolucyjnej, przejęło kontrolę nad ambasadą Turcji. Zabili ochroniarza i wzięli zakładników. Ambasadorowi udało się zbiec kosztem ciężkich uszkodzeń ciała jakich doznał skacząc z pierwszego piętra budynku. Terroryści ostatecznie poddali się. Ich atak skompromitował rząd i wymusił utworzenie specjalnej formacji do działań antyterrorystycznych i ratowania zakładników. Ostateczny argument za jej powołaniem przyniosła pod koniec 1985 śmierć, jaką poniosło na Malcie dwóch obywateli kanadyjskich w trakcie fatalnie przeprowadzonego odbicia samolotu z rąk porywaczy palestyńskich przez komandosów egipskich z jednostki Force 777.

Odpowiedzią rządu Kanady było utworzenie w 1986 prekursora JTF2 - Special Emergency Response Team (SERT), którą oddano pod komendę policji. Na bazę i równocześnie ośrodek szkoleniowy (Dwyer Hill Training Centre - DHTC) zakupiono byłą stadninę koni wraz z 200-akrową działką w miejscowości Richmond przy Dwyer Hill i Franktown Road, 30 kilometrów na południowy-zachód od Ottawy. Od tamtego czasu wybudowano na tym terenie wiele dodatkowych obiektów, w tym budynek do szkolenia w technikach walk w terenie zurbanizowanym na bliską odległość (CQB - Close Quarter Battle), strzelnicę ze stanowiskami na dystans 50 metrów, strzelnicę polową do celów oddalonych o 300 metrów, a także nowoczesny kompleks sportowy z basenem, siłownią i ścianką wspinaczkową. Teren zabezpieczono podwójną siatką. Funkcjonariusze SERT szkolili się u kolegów z niemieckiej jednostki GSG-9 i FBI Hostage-Rescue Team, a swoje doświadczenia wykorzystali między innymi podczas ochrony olimpiady zimowej w Calgary w 1988. Tymczasem za kulisami wpływowi urzędnicy Departamentu Obrony lobbowali za przejęciem kontroli nad jednostką. Do tego pomysłu najbardziej zapalił się ówczesny wiceminister obrony Robert Fowler, późniejszy ambasador Kanady przy ONZ. Choć wojskowe zadania antyterrorystyczne miał wypełniać Kanadyjski Pułk Powietrznodesantowy (CAR), chcieli oni stworzyć mniejszą formację wzorowaną na SAS, której, oprócz tych zadań, powierzono by także realizację operacji specjalnych (rozpoznanie, akcje bezpośrednie, działania rajdowe i inne). O tym jednak nie mówiono otwarcie.

Ćwiczenia  z czarnej taktyki w ośrodku szkoleniowym w Richmond /Zdjęcie: MON Kanady

W kwietniu 1993 zwierzchnictwo nad jednostką - przechrzczoną na JTF2 (od amerykańskiej jednostki antynarkotykowej JTF4, która zaimponowała goszczącemu wcześniej w USA Fowlerowi) formalnie przejął Departament Obrony. Kierowanie jednostką powierzono oficerom w randze podpułkownika wywodzącym się z CAR oraz batalionu lekkiej piechoty Princess Patricia. Jednostka podlegała bezpośrednio zastępcy szefa sztabu. Rozpoczął się nabór wśród żołnierzy ze wszystkich rodzajów sił zbrojnych, by zwiększyć stan osobowy, który wynosił wówczas 72 funkcjonariuszy policji. Operatorów JTF2 zaczęto określać mianem facetów w czerni od koloru noszonych przez nich kominiarek. Za motto jednostki wybrano wymowne hasło: facta, non verba - czyny, nie słowa.

Tajne misje

Z końcem lat 1990. stan JTF2 kształtował się na poziomie 350 osób. Przeciętny wiek operatora wynosił 28 lat, a długość służby w jednostce od 4 do 10 lat. W ramach JTF2 są oni podzieleni na 2-4 osobowe sekcje. Kandydat musi mieć za sobą przynajmniej 2 lata służby w siłach zbrojnych. O przyjęcie mogą ubiegać się również kobiety. Ocenia się, że tylko jeden z 10 żołnierzy ochotniczo zgłaszających się do jednostki przechodzi sprawdzian wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Na ten drugi aspekt zwraca się sporo uwagi, bo idealny operator powinien być tak odporny na stres, jak i dojrzały. Wpadki jednak mają miejsce. W 1998 JTF2 ściągnęło na siebie nieprzychylną uwagę mediów, kiedy w Calgary przyłapano kilku byłych komandosów rabujących bank.

Zespół Zadaniowy, znany pod nazwą Task Force K-Bar, przeprowadził 42 operacje zwiadowczo-rozpoznawcze oraz 23 akcje bezpośrednie, w tym na granicy z Pakistanem

Przebieg działań JTF2 w latach 1990. pozostaje spowity mgłą tajności. Rozjaśniają ją jednak wycieki prasowe, wypowiedzi polityków i domysły obserwatorów. Uważa się, że operatorzy jednostki w 1999 byli na misji w Kosowie, gdzie pomagali naprowadzać na serbskie cele samolotóy bojowe NATO. Byli też zauważeni w Albanii, gdy ochraniali wyższej rangi dowódców kanadyjskich w sąsiedniej Albanii. Kiedy jeden z posłów opozycji wystąpił z taką sugestią w parlamencie, z ław rządowych usłyszał jedynie zaprzeczenie. Ale tak postępuje zapewne każdy rząd chcąc zapewnić bezpieczeństwo swoim żołnierzom. Nie byłaby to pierwsza misja JTF2 na Bałkanach. Według wiarygodnych źródeł w 1995 jej członkowie przygotowywali się do odbicia 55 żołnierzy kanadyjskich z misji ONZ w Bośni-Hercegowinie, których wzięli za zakładników Serbowie bośniaccy. Kryzys minął i do operacji bojowej nie doszło.

Innym rodzajem działań, o których uważa się, że brali w niej udział komandosi JTF2, jest ewakuacja obywateli kanadyjskich z obszarów ogarniętych wojną, ochrona VIP-ów i zabezpieczanie sił. Kiedy w lutym 2004 obalono haitańskiego dyktatora Jean-Bertrand Aristide'a, a kraj ogarnęła fala zamieszek, reporter Associated Press dostrzegł operatorów JTF2 pomagających opanować lotnisko w Port-au-Prince. Eskortowali oni następnie obywateli kanadyjskich ewakuowanych transporterem wojskowymi do Kanady. Haiti jest dobrze znane Kanadyjczykom. Wcześniej bowiem, w 1996, JTF2 szkoliła haitańskie jednostki SWAT. Zabezpieczali także własną ambasadę. W tym samym czasie komandosi mogli brać udział w szkoleniu wojsk nepalskich w działaniach antyterrorystycznych. Po tę pomoc zwrócił się do rządu kanadyjskiego Nepal i, jak wiadomo, ją uzyskał.

Komandosi z JTF2 ćwiczący walkę w terenie zurbanizowanym, w budynku ulokowanym w ośrodku szkoleniowym w miejscowości Richmond przy Dwyer Hill i Franktown Road, 30 kilometrów na południowy-zachód od Ottawy /Zdjęcie: MON Kanady

Przypuszcza się, że operatorzy JTF2, w składzie Task Force Lebanon, osłaniali ubiegłoroczną ewakuację obywateli kanadyjskich z Libanu. Wówczas drogą lotniczą i morską przemieszczono blisko 9 tys. z 40 tys. obywateli Kanady przebywających na stałe lub tymczasowo w Libanie.

JTF2 na pewno ochraniają VIP-ów. Kilka razy zdarzyło się, że media publikowały zdjęcia komandosów osłaniających ważne osobistości. Wówczas kanadyjskie MON próbowało ograniczać obieg tych fotografii w mediach, oficjalnie przekazując do publikacji zdjęcia, na których twarze ochroniarzy były zasłonięte, z prośbą o zastępowanie nimi zdjęć pokazujących tożsamość ochrony. W 1996 JTF2 wysłano do Zairu z zadaniem zapewnienia ochrony odwiedzającemu rejony walk na granicy Zairu z Ruandą dowódcy sił lądowych (późniejszego szefa sztabu) gen. Maurice Baril'owi, a także wysłannikowi ONZ (bratankowi ówczesnego premiera Kanady) Raymondowi Chrétien. Mieli oni również osłaniać ewentualną ewakuację setek tysięcy uchodźców z Ruandy znajdujących się w potrzasku - pomiędzy rebeliantami i wojskami lojalnymi wobec Kinszasy. W 1998-99 komandosi JTF2 znów wrócili do Afryki. Tym razem zapewniali ochronę i rozpoznanie siłom ONZ, w tym komponentom kanadyjskim, rozmieszczanych w Republice Środkowej Afryki.

Na przełomie 1996/1997 miał przyjść pierwszy sprawdzian antyterrorystycznych zdolności JTF2. Kanadyjskich komandosów wysłano do Limy, gdzie mieli wesprzeć kolegów peruwiańskich, którzy przygotowywali się do odbicia 500 zakładników więzionych przez 14 ultralewicowych terrorystów w rezydencji ambasadora Japonii. Plan zakładał wynegocjowanie uwolnienia więźniów w zamian za fikcyjną gwarancję bezpiecznego wylotu terrorystów na Kubę, z którą Kanada utrzymuje dobre stosunki. Operatorzy JTF2 mieli pojmać terrorystów tuż przed odlotem. Prezydent Peru Fujimori potraktował sprawę prestiżowo i rzucił do akcji własne siły. Peruwiańczycy odnieśli wtedy wielki sukces.

W 2001 rząd przyznał na rozwój JTF2 119 mln CAD rozłożonych na 5 lat. Na dzień dzisiejszy jednostka liczy 600 członków - operatorów (kategoria A) i żołnierzy wsparcia (kategoria B)

JTF2 może być także w Iraku. Ottawa nie potwierdziła udziału JTF2 w przeprowadzonej pomyślnie w marcu ub.r. operacji uwolnienia dwóch obywateli kanadyjskich i Brytyjczyka uprowadzonych w Bagdadzie. Brało w niej udział 50 żołnierzy z USA, Wielkiej Brytanii (Task Force Black) oraz Irakijczycy. Kanadyjczycy dowiedzieli się o udziale przedstawicieli sił swego kraju z wypowiedzi szefa brytyjskiej dyplomacji. Poza tym nie ujawniono żadnych szczegółów. Telewizja kanadyjska, powołując się na anonimowe źródła Pentagonu, poinformowała, że byli wśród nich operatorzy JTF2. Z tym zgadzają się eksperci, którzy podejrzewają, że komandosi kanadyjscy mogli od samego początku inwazji na Irak towarzyszyć Amerykanom. Szefowie rządu kanadyjskiego nigdy nie ukrywali, że do jednostek amerykańskich są delegowani (embedded) żołnierze kanadyjscy. Jest to co prawda reprezentacja niewielka liczebnie, ale pozwala wysnuć wniosek, że lekcje z operacji antyterrorystycznych w Iraku są na bieżąco wdrażane przez kanadyjskie siły specjalne.

Jedną z lekcji, wyniesionych z operacji uratowania zakładników, jest konieczność zapewnienia zaplecza wywiadowczego dla operacji specjalnych. Z tym Kanadyjczycy będą musieli się jakoś uporać. W przeciwieństwie do brytyjskiej SAS, która może liczyć na globalne wsparcie brytyjskich spec-służb, kanadyjska agencja CSIS jest ustawowo ograniczona do działań kontrwywiadowczych. Choć w praktyce granice pomiędzy wywiadem a kontrwywiadem zacierają się, to myśl o tym, że kanadyjscy oficerowie prowadziliby zagraniczne operacje wywiadowcze spędza sen z powiek tym politykom kanadyjskim, którzy pozostali wierni liberalnym mirażom.

Na froncie afgańskim

Jedyną oficjalnie potwierdzoną przez rząd Kanady misją zagraniczną, w jakiej brała (i bierze) udział JTF2 jest operacja Trwała Wolność w Afganistanie. JTF2, obok jednostek z siedmiu państw (Australii, Danii, Niemiec, Norwegii, Nowej Zelandii i Turcji), stanowiła część Połączonego Zespołu do Zadań Specjalnych - Południe (JSOTF-South), który od października 2001 do kwietnia 2002 skutecznie tropił i zwalczał Talibów i al Kaidę w południowym Afganistanie. Uważa się, że Kanadyjczycy wysłali tam 40 swoich operatorów (na 2800 członków JSOTF-South). Zespół Zadaniowy, znany lepiej pod nazwą Task Force K-Bar, przeprowadził 42 operacje zwiadowczo-rozpoznawcze oraz 23 akcje bezpośrednie, w tym na granicy z Pakistanem. Komandosi zlikwidowali 115 terrorystów i schwytali 107 wyższej rangi talibów. Zniszczyli 225 tys. materiałów wybuchowych i amunicji. W trakcie operacji wykorzystano 147 nalotów bojowych.

W ostatnich latach żołnierze JTF2 odbyli serię ćwiczeń antyterrorystycznych na morskich platformach wiertniczych u wybrzeży Atlantyku razem z Brytyjczykami z SBS

Zwiadowcy i strzelcy wyborowi JTF2, mający za sobą szkolenia w Górach Skalistych i kanadyjskiej Arktyce, a ponadto przybywający z okolic Ottawy - uznawanej za najmroźniejszą po Ułan Bator stolicę świata, doskonale odnaleźli się zimową porą w Afganistanie. Nocą temperatury spadały tam 20 stopni poniżej zera. Nierzadko przez dłuższy czas pozbawieni wsparcia logistycznego operatorzy JTF2 w kamuflażu zimowym, obsługiwali położone ponad 3 tys. metrów punkty zwiadowcze i stanowiska snajperskie oraz namierzali cele dla lotnictwa uderzeniowego. Wymiatali ponadto z niedobitków groty i jaskinie górskie. W marcu 2002 podobne zadania wykonywało 20-25 operatorów JTF2 w ramach Operacji Anakonda. Komandor Kerry Metz (US Navy), który nadzorował operacje TASK FORCE K-BAR, a wcześniej misje Navy SEAL w Iraku, pochwalił współpracujących z Amerykanami komandosów. Przyznał, że operatorom zlecano prowadzenie operacji w najtrudniejszych warunkach, w jakich kiedykolwiek przyszło walczyć.

Pod koniec 2004 prezydent USA George W. Bush przyznał JSOTF-South najwyższą wyróżnienie - US Presidential Unit Citation, którym honorowane są amerykańskie i sojusznicze jednostki wojskowe za nadzwyczajny heroizm w walce z wrogiem. Na uroczystej ceremonii w Kalifornii był obecny przedstawiciel JTF2. Pochwałę otrzymali wszyscy komandosi współtworzący K-Bar, w tym więc JTF2, na czym skupiły się media kanadyjskie i co zostało wyeksponowane przez kanadyjskie MON. Jedyną jednostką kanadyjską, która wcześniej jako całość otrzymała pochwałę prezydenta USA, był batalion lekkiej piechoty Princess Patricia wyróżniony za męstwo w bitwie o Kapyong podczas Wojny Koreańskiej.

Współpraca z Amerykanami nie przebiegała bez zgrzytów. W styczniu 2002 fotoreporter na lotnisku w Kandaharze sfotografował komandosów eskortujących więźniów afgańskich, którzy byli następnie przekazywani Amerykanom. Zdjęcie obiegło świat jako obraz amerykańskich sił specjalnych. Gdy zaraz potem ustalono, że w rzeczywistości byli to operatorzy JTF2, w Ottawie zawrzało. Niewykluczone, że część z tych więźniów mogła trafić do Guantanamo. Współpraca z Amerykanami to jedno, współudział w budzącej zastrzeżenia praktyce transportowania na drugą półkulę więźniów okazał się nie do strawienia. Awanturę rozpętaną przez dziennikarzy i polityków opozycji zgasił minister obrony, który wziął na siebie winę za to, że rzekomo nie poinformował premiera o tym, że JTF2... biorą więźniów. Kolejne kontrowersje wzbudziły doniesienia Human Rights Watch o afgańskich ofiarach cywilnych poniesionych w wyniku rajdu komandosów JTF2 i żołnierzy amerykańskich na wioskę Band Taimore, 80 kilometrów na północny-zachód od Kandaharu, który miał miejsce w maju 2002. Śmierć poniosło wówczas dwóch Afgańczyków. Kanadyjskie MON zaprzeczyło, by kanadyjscy żołnierze mieli cokolwiek wspólnego z ich śmiercią.

Naszywka  Task Force K-Bar

W lipcu 2005 niezwykle popularny w Kanadzie szef sztabu Generał Rick Hillier potwierdził, że JTF2 będą nadal tępić wstrętnych morderców i śmiecie na terenie Afganistanu. W każdej rotacji przypuszczalnie przebywa tam od 30 do 50 komandosów. W grudniu 2005 trzech z nich zostało rannych, w tym jeden ciężko, podczas ataku jednostki CJTF-76 na wioskę na północ od Kandaharu, w której ukrywali się odpowiedzialni za podkładanie improwizowanych ładunków wybuchowych terroryści. Trzynastu z nich zlikwidowano.

Co dalej?

Kanadyjski DO chce zagospodarować na stałe zdolności pozyskane przez komandosów. W przeciwnym razie zainwestowane w nich środki (ocenia się, że utrzymanie jednostki kosztowało do tej pory 200 mln. CAD) mogą zasilić konto prywatnych firm świadczących usługi w zakresie bezpieczeństwa. Płk David Barr, były zastępca dowódcy JTF2, zeznając w ubiegłym roku przed senacką komisją obrony potwierdził, że prywatne firmy werbują byłych i czynnych operatorów JTF2. Nie mógł powiedzieć, ilu z nich połknęło haczyk. Wiadomo, że byli żołnierze kanadyjscy pracują w Iraku, Afganistanie, Arabii Saudyjskiej i innych krajach Azji i Afryki. Kilku z nich, w tym były oficer policji, zginęło w Iraku. Inni są najmowani przez Pentagon na kontrakty. Tak było z 16-osobową grupą byłych saperów kanadyjskich, którzy w 2004 uczyli Irakijczyków rozbrajania min. Według dziennikarza Ottawa Citizen Davida Pugliese, autora bezprecedensowego opracowania na temat JTF2, byli członkowie tej jednostki pracują dziś w Iraku. Niektóre z prywatnych firm wojskowych w Iraku oferowały do niedawna zarobki w wysokości 1 tys. USD dziennie. Przymuszone do kontrakcji kanadyjskie MON w 2006 znacznie podwyższyło pensje operatorom JTF2. Według Publiese'a komandos z 2-letnim doświadczeniem może liczyć obecnie na 65 tys. CAD rocznie, w tym dodatek w wysokości 1,2 tys. miesięcznie, i na emeryturę. Kierownictwo MON nie było w stanie przebić wynagrodzenia na rynku prywatnym. Oficjalnie wyraża nadzieję, że pobudki patriotyczne i tak wygrają z chęcią szybkiego zarobku.

Nowy pułk, CSOR, ma być przeznaczony do osłony działań JTF2, jak również podejmowania misji rozpoznawczych, szkolenia sił specjalnych innych państw i przeprowadzania ewakuacji ludności cywilnej na dużą skalę. Do 2010 powinien liczyć 750 żołnierzy /Zdjęcie: CFIG

Nauczeni doświadczeniami z operacji antyterrorystycznych w dobie hiperterroryzmu, konfliktów asymetrycznych i wszystkich tych cech, które nakładają się na współczesne środowisko bezpieczeństwa, Kanadyjczycy docenili wreszcie znaczenie sił specjalnych. O ile w 2001 kanadyjski MON zainicjowało w ramach wewnętrznej grupy roboczej skromną debatę na temat przyszłości jednostek specjalnych, o tyle kilka lat później bez wahania podjęło w tym kierunku śmiałe decyzje. W lutym ubiegłego roku utworzono dowództwo operacji specjalnych (Special Operations Forces Command-CANSOFCOM). Jej pierwszy szef, płk David Barr, oznajmił: Potrzebujemy więcej sił specjalnych, a do tego potrzebne jest zintegrowane dowództwo, dzięki czemu osiągniemy nasze cele w bardziej spójny sposób. CANSOFCOM obejmuje oprócz JTF2: 247 Eskadrę Lotnictwa Specjalnego, Połączoną Kompanię Obrony Przeciwko Broni ABC (NBCRT z siedzibą w CFB Borden) oraz nowo powołany Kanadyjski Pułk Operacji Specjalnych (CSOR). Pod CANSOFCOM służyć będzie 2300 żołnierzy, których ulokowano w bazie Petawawa.

Jakby na przekór liberałom, nieco ponad dziesięć lat po zlikwidowaniu przez nich elitarnego Pułku Powietrznodesantowego, konserwatyści powołali nowy pułk do zadań specjalnych. Wzorowany na amerykańskich Rangers'ach i jednostkach brytyjskich wchodzących w skład Special Forces Support Group (SFSG) CSOR ma być przeznaczony do osłony działań JTF2, jak również podejmowania misji typu rekonesansowego, a także szkolenia sił specjalnych innych państw i przeprowadzania ewakuacji ludności cywilnej na dużą skalę. Do 2010 powinien liczyć 750 żołnierzy. Sądzono, że stan docelowy uda się osiągnąć wcześniej, ale biorąc pod uwagę rozmiar sił kanadyjskich - 55 tys. żołnierzy, czyli tyle, ile wynosi liczebność samych sił specjalnych USA - nabór komandosów sprawia pewne trudności. Boryka się z nimi także JTF2. Na pierwszego dowódcę CSOR mianowano podpułkownika Jamie Hammonda - przypadkowo, bądź nie - byłego oficera CAR. W lipcu ubiegłego roku 125 żołnierzy tworzących 1 kompanię akcji bezpośrednich CSOR odbyło ćwiczenia na poligonie Kanadyjskich Rangers'ów w Górach Skalistych w Kamloops (Brytyjska Kolumbia). Miejscowe warunki - spieczone słońcem górzyste tereny - choć trochę przypominały Hindukusz. W szkoleniu asystowali instruktorzy JTF2 i - jak donoszą media - przedstawiciele jednostek specjalnych z zagranicy.

Ćwiczenia w terenie zurbanizowanym, operatorzy uzbrojeni w 9-mm pistolety samopowtarzalne SIG Sauer i pistolety maszynowe MP5A3 /Zdjęcie: MON Kanady

Nowa strategia obronna konserwatystów Canada First przewiduje także utworzenie 250-osobowej specjalnej jednostki płetwonurków - Marine Commando Regiment, która bazowałaby w miasteczku Comox na wyspie Vancouver. Początkowo sądzono, że nad Ocean Spokojny mogłaby być wysłana sekcja płetwonurków JTF2. W ostatnich latach odbyli oni serię ćwiczeń antyterrorystycznych na morskich platformach wiertniczych u wybrzeży Atlantyku, a także w portach nad Pacyfikiem. Razem z nimi uczestniczyli w nich nurkowie brytyjscy ze Special Boat Service (SBS). Zdaniem obserwatorów przeważyły jednak kalkulacje strategów Partii Konserwatywnej, którzy mają na uwadze zapotrzebowanie Brytyjskiej Kolumbii na, bądź co bądź, przynoszącą dochody lokalne infrastrukturę wojskową. Poza tym morska jednostka specjalna byłaby przydatna do zabezpieczenia olimpiady zimowej, która odbędzie się w 2010 w Vancouver.

W 2001 rząd przyznał na rozwój JTF2 119 mln CAD rozłożonych na 5 lat. Lepiej dofinansowana, zbierająca pochwały za wkład w wojnę z terroryzmem, osadzona w długiej tradycji współpracy sojuszniczej kanadyjska jednostka JTF2 spogląda w przyszłość z optymizmem. Na dzień dzisiejszy liczy 600 członków - operatorów (kategoria A) i żołnierzy wsparcia (kategoria B). Dysponuje rocznym budżetem w wysokości 40 mln CAD. Ściśle współpracuje i odbywa wspólne szkolenia z brytyjską SAS i amerykańskimi jednostkami DELTA oraz Navy SEAL Team 6/DevGru. Rozbudowywana jest jej baza i ośrodek szkoleniowy Dwyer Hill, choć też mówi się o przeniesieniu jednostki na teren jednej z baz wojsk lotniczych, co umożliwiłoby szybszą dyslokację. Zakupy nowego sprzętu wojskowego w ramach rekordowego obecnie, liczącego ok. 11 miliardów CAD, budżetu obrony pozwolą jej dalej rozwijać skrzydła. JTF2 oczekuje nowych rozkazów.

Faceci (i kobiety) w czerni

Podstawowe uzbrojenie operatorów JTF2 nie odbiega od standardów tego typu jednostek. Wiele z jego komponentów znajduje się w wyposażeniu GROM. Są to 9-mm niemieckie pistolety maszynowe H&K MP5A2/A3/SD, belgijskie 5,7-mm pistolety maszynowe FN P90, 9-mm pistolety samopowtarzalne SIG Sauer P225/228/229 oraz 5,56-mm karabinki automatyczne Diemaco (obecnie Colt Canada) C8, które mogą być wyposażone w 40-mm podwieszane granatniki M203A1. Jednostka dysponuje także 5,56-mm karabinkami maszynowymi C9A1 (wersja belgijskiego FN Minimi) oraz strzelbami gładkolufowymi kalibru 12 Remington 870 oraz H&K Benelli Super 90. Snajperzy używają 7,62-mm powtarzalnych karabinów wyborowych AI AWP, 7,62-mm samopowtarzalnych H&K PSG-1 oraz 12,7-mm wielkokalibrowych Barrett M82A1. Każda broń jest dopasowana do indywidualnych cech i preferencji właściciela - jego wzrostu, wagi ciała, predyspozycji manualnych. W inwentarzu JTF2 znajdują się też inne konstrukcje, jak choćby rosyjskie karabinki automatyczne AK/AKM i AK-74. Dostępna jest także cięższa broń, jak francusko-kanadyjski ppk Eryx do walki na dystansie od 50 do 600 metrów czy też jednorazowy granatnik przeciwpancerny Saab Bofors Dynamics AT-4. Do wyposażenia należą granaty hukowo-błyskowe, dymne i gazowe. Do operacji nocnych stosują noktowizory AN/PVS-7D, gogle monookularowe AN/PVS-14, a także systemy III generacji MAXIKITE. Każdy z żołnierzy dysponuje ręcznym odbiornikiem GPS.

W styczniu 2002 fotoreporter na lotnisku w Kandaharze sfotografował komandosów z JTF-2 eskortujących więźniów afgańskich /Zdjęcie: CFIG

Komandosi doskonalą umiejętności strzeleckie na strzelnicach w Dwyer Hill. Od czasu do czasu wykorzystują do tego celu również poligon strzelecki Connaught w ottawskiej dzielnicy Kanata - przy Carling Avenue, 20 minut drogi z centrum stolicy. Ćwiczenia odbywają się na terenie innych baz wojskowych, w tym najczęściej używanej przez JTF2, bo położonej 130 kilometrów od DHTC, bazie sił lądowych CFB (Canadian Forces Base) Petawawa. W ośrodku szkolenia spadochroniarzy w CFB Trenton (287 kilometrów na południowy zachód od Ottawy) operatorzy JTF2 wykonują skoki HAHO (desant z dużej wysokości i otwarcie spadochronu wysoko nad ziemią) i HALO (otwarcie spadochronu na niewielkiej wysokości). Ponadto odbywają szkolenia wspólnie ze zwiadowcami - Army Pathfinders. Szkolenie zwiadowców odbywa się także na terenie CFB Trenton w specjalistycznym ośrodku - Land Advanced Warfare Centre (CFLAWC).

Umundurowanie i wyposażenie operatorów JTF2 dostosowane jest do rodzaju taktyki: do taktyki zielonej (zadania specjalne o charakterze wojskowym w lesie i terenie otwartym) oraz czarnej (misje w terenie zurbanizowanym - głównie działania antyterrorystyczne). Do taktyki zielonej noszą mundury regularnych żołnierzy sił lądowych, by nie wyróżniać się w masie żołnierskiej. Mundury te - w wersji leśnej i pustynnej mają nowe wzory maskujące stworzone w technice pikselowej (CADPAT), wyjątkowo skutecznie maskujące szczególnie na małych odległościach. Kanada była pierwszym państwem NATO, które wprowadziło pixelową technologię kamuflażu. Zapewniając ochronę osobistą VIP-om komandosi noszą ubranie cywilne, w tym kamizelkę safari z kieszeniami.

Natomiast operator JTF2 podczas działań z zakresu taktyki czarnej wyposażony jest w czarny hełm wzmocniony włóknami spectra, kominiarkę z nomeksu, francuskie gogle taktyczne Bolle z poliwęglanową zasłoną balistyczną, radiostację z zestawem słuchawkowym, dwuczęściowy czarny kombinezon nomeksowy SWAT (w tym spodnie z sześcioma kieszeniami oraz bluzę z czterema), kamizelkę kuloodporną z włókien polietylenowych spectra, kamizelkę taktyczną z cordury, nakolanniki i nałokietniki zapinane rzepami velcro, rękawiczki nomeksowe CVC, obuwie Rocky Magnum (noszone najczęściej przez służby policyjne), kaburę udową na pistolet P-226 albo P-229 z kydeksu, nóż bojowy i pm MP5A3 z magazynkiem o pojemności 30 nabojów.

Do taktyki niebieskiej, czyli operacji antyterrorystycznych i specjalnych na morzu sekcja płetwonurków JTF2 używa niemieckich aparatów nurkowych o obiegu zamkniętym Drager. Trudno jest jednak mówić o standardowym wyposażeniu i uzbrojeniu. Dopasowane jest ono do rodzaju wykonywanych zadań i określonych potrzeb komandosa.

Środkami transportu JTF2 na lądzie podczas wykonywania zadań ochronnych są samochody GMC Suburban, kanadyjskie, często krytykowane ciężarówki LSVW i samochody Mercedes Benz 290 GDT 4x4 (G-wagen), a także M1114 HMMWV zakupione od Amerykanów na potrzeby operacji afgańskiej. Na wypadek konieczności przerzucenia jednostki drogą powietrzną komandosi mają dostęp do samolotów CC-150 Polaris (wariant Airbusa A310-300) i CC-130 Hercules przeznaczonego do transportu sprzętu i osób na średnich odległościach. Siły specjalne mogą też korzystać z 6 Challengerów CC-144 w dyspozycji 412 eskadry w Ottawie, dzięki którym są w stanie przerzucić małe grupki operatorów. Jednostka korzysta głównie ze śmigłowców wielozadaniowych CH-146 Griffon - kanadyjski wariant Bella 412EP z 3-osobową załogą, który zabiera w zależności od dodatkowego ładunku 6-12 osób.

Rafał Domisiewicz


Raport WTO - 07/2007
Drukuj Góra
www.altair.com.pl

© Wszelkie prawa zastrzeżone, 2007-2014 Altair Agencja Lotnicza Sp. z o. o.