Wczorajsze spotkanie ministrów obrony krajów-uczestników programu Airbusa A400M w Stambule zakończyło się deklaracją woli kontynuowania projektu. Nie ma jednak zgody, co do zasad finansowania.

A400M pozostaje największym z realizowanych obecnie przedsięwzięć obronnych UE. Polityczny charakter projektu ratuje go przed kasacją. Zainteresowane strony nadal nie godzą się jednak wyłożyć dodatkowych środków na jego dokończenie / Zdjęcie: Airbus Military
Proces negocjacji, w sprawie przyszłości programu wojskowego, ciężkiego transportowca trwa już od kilku miesięcy. Sprowadza się do określenia kto zapłaci za przekroczenie budżetu, który w 2003 oszacowano na 20 mld Euro (za 180 samolotów dla Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Belgii, Luksemburga i Turcji), a obecnie podaje się kwotę 31 mld Euro.
Jej część już pokrył Airbus Military, a dokładnie – kontrolujący ją koncern EADS – finansując od ponad roku z własnych środków prowadzenie prac badawczo-rozwojowych (zobacz: A400M – 3 lata opóźnienia).
Wielu obserwatorów miało nadzieję, że do przełomu w rokowaniach doprowadzi wczorajsze spotkanie ministrów obrony w Stambule. Niestety, tak się nie stało. W zasadzie powtórzono deklaracje ze spotkań w połowie stycznia (zobacz: A400M – bez uzgodnienia stanowisk) o konieczności kontynuowania programu, jednak z większym udziałem finansowym producenta. Nie zmieniło się również to, że najmocniej budowę A400M popierają Francuzi i Hiszpanie, zaś największy opór stawiają Niemcy oraz Turcy.
Podano jednak pewne szczegóły, dotyczące kwestii finansowych. Okazało się, że 7 państw-uczestników programu zdecydowało się do tej pory wyłożyć dodatkowe 2 mld Euro. Istnieje również możliwość wypłacenia EADS pożyczek, prawdopodobnie w podobnej wysokości (Francja zadeklarowała 400 mln Euro, pozytywnie do propozycji odniósł się również rząd Hiszpanii oraz Niemiec). Nadal jednak – według francuskiego ministra obrony – stanowiska stron różnią się od siebie kwotą ok. 4,5 mld Euro, ponieważ 3,3 mld Euro obiecał pokryć producent.
Ministrowie obrony 7 państw uzgodnili również, że przedstawią EADS ultimatum, żądające zakończenia negocjacji w ciągu 3 tygodni. To podobny krok, na jaki zdecydowali się niedawno przedstawiciele Airbusa. Można go wiec traktować w kategoriach taktyki negocjacyjnej. Żadna ze stron nie jest bowiem zainteresowana kasatą programu.



















