Amerykanie nie wrócą na księżyc

Amerykańska agencja kosmiczna NASA znalazła się w nie lada kłopocie, po tym jak prezydent Barack Obama, ogłaszając plan budżetowy na 2011, zadecydował o odwołaniu programu Constellation, który przewidywał powrót Amerykanów na Księżyc do 2020. Program Constellation został ogłoszony w styczniu 2004 przez administrację George'a Busha i przez 6 lat był realizowany, co pochłonęło już 9 mld USD. Jako główny cel amerykańskiej astronautyki załogowej przyjęto wówczas założenie na Księżycu stałej bazy. Obecne pojazdy kosmiczne - wahadłowce - miały być wycofane w 2010, zaś amerykański udział w misjach na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) miał się zakończyć w 2015.

Buzz Aldrin - uczestnik misji Apollo 11 - na powierzchni Księżyca. Po decyzji prezydenta Baracka Obamy, do grona amerykańskich astronautów, którzy postawili swoją stopę na Srebrnym Globie nie dołączą już następne osoby / Zdjęcie: NASA

Do powrotu na Księżyc miały posłużyć dwa statki: macierzysty Orion i księżycowy Altair oraz odpowiednio dwie rakiety nośne Ares I i Ares V. Załogowy statek Orion miał zresztą być uniwersalnym pojazdem, używanym nie tylko do wypraw księżycowych, ale również do wynoszenia astronautów na orbitę wokółziemską, jak i perspektywicznych wypraw poza tę orbitę (na Marsa, planetoidy lub na orbitę Wenus). Koncepcyjnie Orion przypominał statek Apollo z lat 60. ubiegłego wieku - stożkowata kabina wynoszona na szczycie rakiety, potem powracająca na spadochronach i wodująca w oceanie. Orion miał być większy i nowocześniejszy od Apolla, w pierwotnej wersji 6-osobowy i zasilany z baterii słonecznych, a nie wodorowo-tlenowych. Ponadto kabina Oriona, w przeciwieństwie do kabin Apolla, które po wodowaniu trafiały do muzeów, miała być wykorzystywana do kolejnych lotów.

NOWE PORZĄDKI W NASA

W 2004, kiedy NASA przystępowała do realizacji Constellation, zakładano, że pierwszy bezzałogowy lot Oriona nastąpi w 2008, a loty załogowe rozpoczną się w 2014. Wahadłowce, jako moralnie przestarzałe, drogie i niebezpieczne (dwa wypadki tych pojazdów kosztowały życie 14 astronautów), miały zostać wycofane z użycia po dokończeniu budowy stacji ISS. Już wówczas wielu specjalistów ostrzegało, że 4-letnia przerwa w lotach załogowych (2011-2014) fatalnie odbije się na amerykańskim programie kosmicznym, nie mówiąc już o utraconym prestiżu pierwszego mocarstwa kosmicznego. Postulowano zatem przedłużenie żywota wahadłowców, bowiem przyspieszenie prac nad Orionem było mało realne.

Wizja lądownika księżycowego Altair / Rysunek: NASA

Jednak w 2008 Orionowi daleko było jeszcze do bezzałogowych testów, a tymczasem administrację republikańskiego prezydenta Busha zastąpiła demokratyczna ekipa Baracka Obamy. Szef NASA, Michael Griffin, podał się do dymisji w dniu inauguracji Obamy, jednak w agencji kosmicznej żywiono nadzieję, że program księżycowy zostanie utrzymany, czego wyrazem stało się przybycie astronautów na inaugurację nowego prezydenta futurystycznym łazikiem księżycowym. Pierwszy rok pod rządami Obamy i nowego dyrektora NASA, Charlesa Boldena, nie przyniósł zmian, choć coraz wyraźniejsze stawało się opóźnienie programu Constellation: lot próbny Oriona przesunął się na 2014, potem na 2015, zaś budowę rakiety Ares V i lądownika Altair trzeba było odłożyć na lata 2018-2019. W dodatku dla utrzymania tych terminów wymagane było zwiększenie rocznego budżetu NASA o 3 mld USD, bowiem przy dotychczasowym finansowaniu Orionowi rokowano pierwszy start w 2017, a powstanie rakiety i statku księżycowego - ok. 2028.

NA MARSA, NIE NA KSIĘŻYC

Okazało się zatem, że łatwiej było Księżyc zdobyć, niż na niego powrócić... W maju 2009 Obama powołał komisję niezależnych ekspertów pod kierownictwem Normana Augustine'a do oceny aktualnego programu NASA i opracowania alternatywnych propozycji. Komisja ogłosiła swój raport 22 października, nie pozostawiając suchej nitki na programie Constellation i wysunęła kilka propozycji alternatywnych - jak loty załogowe na bliskie Ziemi planetoidy, czy księżyce Marsa. Księżyc jako cel nie został zdyskredytowany przez komisję, skrytykowano raczej sposób, w jaki NASA miała go realizować. Za cel priorytetowy, ale na razie będący poza zasięgiem USA, uznano lot na Marsa.

Parę dni po ogłoszeniu tych, niedobrych dla NASA, ocen agencja dokonała pierwszego startu w ramach programu Constellation - był to lot próbny rakiety Ares I-X. Przetestowano w nim pierwszy stopień (wprawdzie niekompletny) rakiety, która w przyszłości miała wynosić Oriona. Próba wypadła dość pomyślnie, jedynie wodowanie było zbyt twarde z uwagi na awarię dwóch z trzech spadochronów. Kolejna próba (Ares I-Y) została wyznaczona dopiero na III kwartał 2013... Zapewne jednak do niej nie dojdzie, bowiem Barack Obama 1 lutego 2010 skreślił cały program Constellation. Jednocześnie jednak nie podjął innych propozycji komisji Augustine'a, ani nie przedłużył życia wahadłowcom. Przedłużył za to udział Amerykanów w misjach na stację kosmiczną ISS do 2020 oraz zalecił przeznaczenie 6 mld USD na wspieranie prywatnych firm, zajmujących się transportem kosmicznym (towarów i ludzi).

Udostepnij

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.