Wiadomości
Od początku obecnego kryzysu branży lotniczej, klienci Airbusa wycofali się z umów na zakup 100 samolotów. Kierownictwo koncernu jest jednak dobrej myśli - pozostały portfel zamówień starczy na 8-9 lat pracy.
Wśród wycofanych zamówień aż 65 związanych było z bankructwem taniej linii Skybus. To amerykańskie przedsiębiorstwo chciało powtórzyć rozwiązania Ryanair z Europy - wykorzystywać mniejsze, a więc tańsze porty lotnicze, obsługiwać połączenia, z których zrezygnowali inni przewoźnicy czy zachować niskie pensje personelu. Skybus nie przetrwała jednak okresu zwyżki cen paliwa. Po niecałym roku działalności, w kwietniu 2008 ogłosiła przerwanie lotów.
Według obserwatorów rynku lotniczego, dotychczasowe redukcje zamówień nie będą ostatnimi. Airbus może stracić kolejne, co jest związane z kryzysem finansowym i gospodarczym. Na jego skutki narażone są głównie dynamicznie rozwijające się linie azjatyckie (w tym bliskowschodnie), które podpisały umowy na dostawy dużych ilości samolotów - często wielokrotnie przekraczające liczbę obecnie wykorzystywanych maszyn (Stare, bo amerykańskie?).
Paradoksalnie, mniejsze zamówienia są pozytywnie odbierane przez władze Airbusa. Koncern ma bowiem poważne problemy z opłacalnością, co wynika z wyjątkowo silnej pozycji euro, w stosunku do dolara. Zwiększenie produkcji zmuszałoby do dodatkowych inwestycji i skutkowałoby zwiększeniem strat.
I tak europejskie przedsiębiorstwo zebrało w 2008 już zamówienia na 850 samolotów, czyli o ok. 100 więcej, niż oczekiwano na początku roku. Wymieniona liczba nie zwiększy się jednak w istotnym stopniu w listopadzie i w grudniu. Nowych umów jest jak na lekarstwo. O ile w ubiegłym roku Airbus zwierał miesięcznie porozumienia o dostawach 112 samolotów, w październiku podpisał umowy, dotyczące zaledwie 9 maszyn. W tym samym okresie wyprodukował 42 samoloty.
Wśród wycofanych zamówień aż 65 związanych było z bankructwem taniej linii Skybus. To amerykańskie przedsiębiorstwo chciało powtórzyć rozwiązania Ryanair z Europy - wykorzystywać mniejsze, a więc tańsze porty lotnicze, obsługiwać połączenia, z których zrezygnowali inni przewoźnicy czy zachować niskie pensje personelu. Skybus nie przetrwała jednak okresu zwyżki cen paliwa. Po niecałym roku działalności, w kwietniu 2008 ogłosiła przerwanie lotów.
Według obserwatorów rynku lotniczego, dotychczasowe redukcje zamówień nie będą ostatnimi. Airbus może stracić kolejne, co jest związane z kryzysem finansowym i gospodarczym. Na jego skutki narażone są głównie dynamicznie rozwijające się linie azjatyckie (w tym bliskowschodnie), które podpisały umowy na dostawy dużych ilości samolotów - często wielokrotnie przekraczające liczbę obecnie wykorzystywanych maszyn (Stare, bo amerykańskie?).
Paradoksalnie, mniejsze zamówienia są pozytywnie odbierane przez władze Airbusa. Koncern ma bowiem poważne problemy z opłacalnością, co wynika z wyjątkowo silnej pozycji euro, w stosunku do dolara. Zwiększenie produkcji zmuszałoby do dodatkowych inwestycji i skutkowałoby zwiększeniem strat.
I tak europejskie przedsiębiorstwo zebrało w 2008 już zamówienia na 850 samolotów, czyli o ok. 100 więcej, niż oczekiwano na początku roku. Wymieniona liczba nie zwiększy się jednak w istotnym stopniu w listopadzie i w grudniu. Nowych umów jest jak na lekarstwo. O ile w ubiegłym roku Airbus zwierał miesięcznie porozumienia o dostawach 112 samolotów, w październiku podpisał umowy, dotyczące zaledwie 9 maszyn. W tym samym okresie wyprodukował 42 samoloty.








