Reklama
Reklama

Według rosyjskich mediów sobotnie lądowanie kapsuły Sojuz TMA-11 z trójką kosmonautów z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), mogło zakończyć się katastrofą.

Peggy Whitson, dowódca Ekspedycji 16, po wyjściu z samolotu na lotnisku Czekałowski. Już po trzydniowej kwarantannie, jednak ciągle podtrzymywana, z powodu skutków 192-dniowego pobytu w stanie nieważkości. Taki sam okres przebywał poza Ziemią Malczenko. Jedynie I So Jeon był na orbicie 11 dni. Przyleciał na ISS na pokładzie rosyjskiego Sojuza TMA-12 / Zdjęcie: NASA

Pierwsze doniesienia nie budziły poważniejszych obaw. Kapsuła z Amerykanką Peggy Whitson, Rosjaninem Jurijem Malenczenko oraz południowokoreańskim inżynierem nanotechnologii, I So Jeon, wylądowała w Kazachstanie, jednak 400 km od zaplanowanego miejsca. W oficjalnych wypowiedziach stwierdzono jedynie, że lądowanie było ciężkie, choć nie informowano o zagrożeniu.

Tymczasem według doniesień agencji Interfax, powołującej się na informatorów w rosyjskim kompleksie kosmicznym, lądowanie należy uznać za wyjątkowo szczęśliwe. Kapsuła nie weszła w atmosferę dokładnie wzmocnionym spodem, przez co pojawił się problem przegrzania i zniszczenia kapsuły. Dowodem na to jest fakt, że po wylądowaniu nie można było nawiązać z załogą łączności - antena radiostacji stopiła się i do zlokalizowania kapsuły, trzeba było wykorzystywać obrazy satelitarne. Po drugie, nie udało się przyjąć optymalnej trajektorii lotu, przez co załoga została narażona na przeciążenia do 10g.

Według anonimowego pracownika NASA, w pięciostopniowej skali zagrożeń, to nieudane wejście w atmosferę, otrzymało poziom 3. Zwróciło to również uwagę na sprawność lądowników Sojuz TMA, konstrukcji wywodzącej się z urządzeń z lat 1960. Podobny problem z optymalnym wejście w atmosferę ziemską wydarzył się zaledwie rok temu.

Peggy Whitson, dowódca Ekspedycji 16, po wyjściu z samolotu na lotnisku Czekałowski. Już po trzydniowej kwarantannie, jednak ciągle podtrzymywana, z powodu skutków 192-dniowego pobytu w stanie nieważkości. Taki sam okres przebywał poza Ziemią Malczenko. Jedynie I So Jeon był na orbicie 11 dni. Przyleciał na ISS na pokładzie rosyjskiego Sojuza TMA-12 / Zdjęcie: NASA

Pierwsze doniesienia nie budziły poważniejszych obaw. Kapsuła z Amerykanką Peggy Whitson, Rosjaninem Jurijem Malenczenko oraz południowokoreańskim inżynierem nanotechnologii, I So Jeon, wylądowała w Kazachstanie, jednak 400 km od zaplanowanego miejsca. W oficjalnych wypowiedziach stwierdzono jedynie, że lądowanie było ciężkie, choć nie informowano o zagrożeniu.

Tymczasem według doniesień agencji Interfax, powołującej się na informatorów w rosyjskim kompleksie kosmicznym, lądowanie należy uznać za wyjątkowo szczęśliwe. Kapsuła nie weszła w atmosferę dokładnie wzmocnionym spodem, przez co pojawił się problem przegrzania i zniszczenia kapsuły. Dowodem na to jest fakt, że po wylądowaniu nie można było nawiązać z załogą łączności - antena radiostacji stopiła się i do zlokalizowania kapsuły, trzeba było wykorzystywać obrazy satelitarne. Po drugie, nie udało się przyjąć optymalnej trajektorii lotu, przez co załoga została narażona na przeciążenia do 10g.

Według anonimowego pracownika NASA, w pięciostopniowej skali zagrożeń, to nieudane wejście w atmosferę, otrzymało poziom 3. Zwróciło to również uwagę na sprawność lądowników Sojuz TMA, konstrukcji wywodzącej się z urządzeń z lat 1960. Podobny problem z optymalnym wejście w atmosferę ziemską wydarzył się zaledwie rok temu.

Reklama
Reklama

Udostepnij

Reklama
Reklama

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.