Wiadomości
Francja i Indie nie mogą uzgodnić szczegółów kontraktu na dostawę 114 wielozadaniowych myśliwców Rafale w ramach programu MRFA. Jego podpisania spodziewano się już w lutym 2026, podczas wizyty prezydenta Francji Emmanuela Macrona w New Delhi. Samoloty miały kosztować równowartość blisko 40 mld USD.
Na początku marca prezes Dassault Aviation, Éric Trappier ocenił, że końcowa umowa może zostać podpisana do końca roku. Problemem jest jednak pełny dostęp do kodów źródłowych oprogramowania Rafale. Ma im to umożliwić jego swobodne modyfikowanie, między innymi przy integrowaniu rodzimych systemów rozpoznania, walki elektronicznej i uzbrojenia.

Francuzi zgodzili się na lokalizację produkcji Rafale w Indiach, tak aby co najmniej 50% związanej z nią wartości dodanej pozostało w tym kraju. 96 ze 114 myśliwców ma zostać zmontowanych w Indiach, początkowo z wykorzystaniem 30% indyjskich komponentów, a docelowo nawet 60%. Władze francuskie nie chcą jednak udostępnić kodów źródłowych oprogramowania. Obawiają się, że dostęp do nich uzyskaliby nie tylko programiści indyjscy, ale także zagraniczni dostawcy uzbrojenia, w tym Rosjanie.
Indie planują bowiem zintegrowanie z Rafale m.in. pocisków Brahmos – produkowanych we współpracy indyjsko-rosyjskiej. Oznacza to, że Rosjanie musieliby uzyskać dostęp do francuskich kodów. To zaś – z punktu widzenia Paryża – jest zbyt dużym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Francji. Rafale to bowiem podstawowy samolot bojowy francuskich wojsk lotniczych i kosmicznych, przenoszący m.in. uzbrojenie atomowe.
Na razie Francja zadeklarowała, że nie jest przeciwna integracji indyjskiego uzbrojenia z Rafale. Jednak pod warunkiem, że Dassault Aviation zachowa pełną kontrolę nad tym procesem. Indie dają zaś nieoficjalnie do zrozumienia, że możliwe jest zhakowanie oprogramowania (według holenderskiego ministra obrony można zhakować nawet kody samolotu bojowego stealth F-35, by uniezależnić się od Amerykanów), ale lepsze dla obu stron miałoby być oficjalne uzyskanie dostępu. Rozmowy trwają.








