Reklama
Reklama

Stracił wzrok, ale wylądował

W ubiegłym tygodniu w Wielkiej Brytanii pilot dostał udaru i stracił wzrok. Naprowadzany przez samolot RAF, wylądował jednak szczęśliwe w bazie Linton-on-Ouse.

Wbrew informacjom w polskich mediach, Jim O'Neill nie leciał samolotem dwuosobowym, a przedstawioną na zdjęciu, czteroosobową Cessną 182. Mimo, że po wylądowaniu lekarze określili jego stan jako ciężki, niefortunny pilot szybko wraca do zdrowia i jeszcze w tym tygodniu wróci do domu / Zdjęcie: Christophe Mathy

65-letni Jim O'Neill wystartował ze Szkocji do Essex, na pokładzie swojej jednosilnikowej Cessny. Po kilkunastu minutach lotu, na wysokości ok. 5 tys. m, doznał udaru i poprosił o zgodę na awaryjne lądowanie, na lotnisku Full Sutton, niedaleko Yorku.

Jednak na wysokości ok. 1800 m zaczął mieć kłopoty ze wzrokiem. Najpierw nie mógł odczytać wskazań przyrządów pokładowych, a zniżając lot do 700 m i podchodząc do lądowania, nie mógł już określić położenia pasa startowego.

W takie sytuacji kontroler lotów z Full Sutton, skierował go na lotnisko wojskowe Linton-on-Ouse. Z bazy RAF poderwano szkolnego Tucano T-1, pilotowanego przez dowódcę miejscowego skrzydła, Paula Gerrarda. O'Neill kilka razy podchodził do lądowania, naprowadzany komendami kontrolera lotów i Gerrarda. Dopiero za 8. razem manewr powiódł się. W trakcie przyziemienia pilot Cessny był bezpośrednio kierowany z lecącego w pobliżu T-1. Samo lądowanie, nie licząc dwukrotnego oderwania się od pasa, przebiegło pomyślnie.

Wbrew informacjom w polskich mediach, Jim O'Neill nie leciał samolotem dwuosobowym, a przedstawioną na zdjęciu, czteroosobową Cessną 182. Mimo, że po wylądowaniu lekarze określili jego stan jako ciężki, niefortunny pilot szybko wraca do zdrowia i jeszcze w tym tygodniu wróci do domu / Zdjęcie: Christophe Mathy

65-letni Jim O'Neill wystartował ze Szkocji do Essex, na pokładzie swojej jednosilnikowej Cessny. Po kilkunastu minutach lotu, na wysokości ok. 5 tys. m, doznał udaru i poprosił o zgodę na awaryjne lądowanie, na lotnisku Full Sutton, niedaleko Yorku.

Jednak na wysokości ok. 1800 m zaczął mieć kłopoty ze wzrokiem. Najpierw nie mógł odczytać wskazań przyrządów pokładowych, a zniżając lot do 700 m i podchodząc do lądowania, nie mógł już określić położenia pasa startowego.

W takie sytuacji kontroler lotów z Full Sutton, skierował go na lotnisko wojskowe Linton-on-Ouse. Z bazy RAF poderwano szkolnego Tucano T-1, pilotowanego przez dowódcę miejscowego skrzydła, Paula Gerrarda. O'Neill kilka razy podchodził do lądowania, naprowadzany komendami kontrolera lotów i Gerrarda. Dopiero za 8. razem manewr powiódł się. W trakcie przyziemienia pilot Cessny był bezpośrednio kierowany z lecącego w pobliżu T-1. Samo lądowanie, nie licząc dwukrotnego oderwania się od pasa, przebiegło pomyślnie.

Reklama
Reklama

Udostepnij

Reklama
Reklama

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.