Reklama
Reklama

Tajemnica ukraińskiego An-12 w Nigerii

Prezydent Nigerii - Umaru Yar' Adua zlecił służbom specjalnym (SSS, State Security Service) przejęcie śledztwa, które ma wyjaśnić tajemnice zatrzymanego na północy kraju - na lotnisku Kano, wypełnionego bronią i amunicją ukraińskiego samolotu An-12 nr rej. UR-CAK.

Zdjęcie: Rainer Bexten

Na początku sprawą zajmował się dyrektoriat wywiadu wojskowego - DMI (Nigerian Directorate of Military Intelligence). Po nagłośnieniu wydarzeń przez media nigeryjski prezydent nakazał zmianę śledczych.

BBC, a potem agencje chińskie i rosyjskie - najlepiej poinformowane o sprawach afrykańskich podały 19 czerwca, iż samolot zarejestrowany na Ukrainie z ukraińską załogą, kierujący się do Gwinei Równikowej musiał przymusowo lądować w Kano na północy Nigerii. Po lądowaniu okazało się, że w jego ładowni odkryto aż 18 kontenerów zawierających broń i amunicję. Samolot i członków załogi zatrzymano do wyjaśnienia (według niektórych źródeł, dwóch Ukraińców i dwóch Europejczyków innej narodowości, według innych 7 Ukraińców).

Potem okazało się, że przebieg wypadków był nieco inny. Pomalowany na biało z czerwonym pasem An-12 - własność prywatnej ukraińskiej spółki Meridian - wystartował ze stolicy Chorwacji - Zagrzebia do Malabo w Gwinei Równikowej. Dla uzupełnienia paliwa piloci celowo wylądowali w Kano, po uprzednim otrzymaniu zgody z kontroli obszaru i lotniska Kano. Niezwykły gość z Europy wzbudził jednak sensację, ktoś zajrzał do ładowni i wszystko skończyło się aresztowaniem, ponieważ załoga odmówiła podania informacji o zawartości transportowanych kontenerów. Na jaw wyszło także, że władze nigeryjskie aresztowały kontrolera lotniczego, który zezwolił na lądowanie i osoby odpowiedzialne za sprzedaż paliwa. Po przeszukaniu An-12 odkryto, że w ośmiu skrzyniach załadowano na pokład samolotu działa bezodrzutowe, moździerze, RPG, karabinki automatyczne, karabiny maszynowe, granaty i amunicję.

Nigeryjczycy są niezwykle wrażliwi na takie przypadki, bowiem walczą z separatystami z Ruchu Wyzwolenia Delty Nigru (MEND), którzy ostatnio mocno się ożywili, a posługują się bronią konstrukcji rosyjskiej dostępną we Wschodniej Europie.

Generalny dyrektor kompanii Meridian - Mykoła Miniajło oświadczył zaś, że domaga się zwolnienia samolotu i załogi, ponieważ wszelkie papiery związane z przelotem są w absolutnym porządku. Nie ma mowy o jakimkolwiek naruszeniu prawa - powiedział on reporterom ukraińskim - Mamy także stosowne zgody władz nigeryjskich.

Rzecznik oficjalnej ukraińskiej centrali handlu bronią - Ukrspeceksport ujawnił, że jego przedsiębiorstwo nie ma nic wspólnego z zatrzymanym transportem. Dodał ponadto, że uzbrojenie nie należy do Ukrainy.

Tymczasem władze nigeryjskie chwalą swe służby specjalne za czujność.

Zdjęcie: Rainer Bexten

Na początku sprawą zajmował się dyrektoriat wywiadu wojskowego - DMI (Nigerian Directorate of Military Intelligence). Po nagłośnieniu wydarzeń przez media nigeryjski prezydent nakazał zmianę śledczych.

BBC, a potem agencje chińskie i rosyjskie - najlepiej poinformowane o sprawach afrykańskich podały 19 czerwca, iż samolot zarejestrowany na Ukrainie z ukraińską załogą, kierujący się do Gwinei Równikowej musiał przymusowo lądować w Kano na północy Nigerii. Po lądowaniu okazało się, że w jego ładowni odkryto aż 18 kontenerów zawierających broń i amunicję. Samolot i członków załogi zatrzymano do wyjaśnienia (według niektórych źródeł, dwóch Ukraińców i dwóch Europejczyków innej narodowości, według innych 7 Ukraińców).

Potem okazało się, że przebieg wypadków był nieco inny. Pomalowany na biało z czerwonym pasem An-12 - własność prywatnej ukraińskiej spółki Meridian - wystartował ze stolicy Chorwacji - Zagrzebia do Malabo w Gwinei Równikowej. Dla uzupełnienia paliwa piloci celowo wylądowali w Kano, po uprzednim otrzymaniu zgody z kontroli obszaru i lotniska Kano. Niezwykły gość z Europy wzbudził jednak sensację, ktoś zajrzał do ładowni i wszystko skończyło się aresztowaniem, ponieważ załoga odmówiła podania informacji o zawartości transportowanych kontenerów. Na jaw wyszło także, że władze nigeryjskie aresztowały kontrolera lotniczego, który zezwolił na lądowanie i osoby odpowiedzialne za sprzedaż paliwa. Po przeszukaniu An-12 odkryto, że w ośmiu skrzyniach załadowano na pokład samolotu działa bezodrzutowe, moździerze, RPG, karabinki automatyczne, karabiny maszynowe, granaty i amunicję.

Nigeryjczycy są niezwykle wrażliwi na takie przypadki, bowiem walczą z separatystami z Ruchu Wyzwolenia Delty Nigru (MEND), którzy ostatnio mocno się ożywili, a posługują się bronią konstrukcji rosyjskiej dostępną we Wschodniej Europie.

Generalny dyrektor kompanii Meridian - Mykoła Miniajło oświadczył zaś, że domaga się zwolnienia samolotu i załogi, ponieważ wszelkie papiery związane z przelotem są w absolutnym porządku. Nie ma mowy o jakimkolwiek naruszeniu prawa - powiedział on reporterom ukraińskim - Mamy także stosowne zgody władz nigeryjskich.

Rzecznik oficjalnej ukraińskiej centrali handlu bronią - Ukrspeceksport ujawnił, że jego przedsiębiorstwo nie ma nic wspólnego z zatrzymanym transportem. Dodał ponadto, że uzbrojenie nie należy do Ukrainy.

Tymczasem władze nigeryjskie chwalą swe służby specjalne za czujność.

Reklama
Reklama

Udostepnij

Reklama
Reklama

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.