Reklama
Reklama

20 lutego 2026 ok. 20:00 czasu lokalnego z miejsca wycinki drzew, 130 km od wsi Amaranka w rejonie romnieńskim obwodu amurskiego na Dalekim Wschodzie Rosji wystartował śmigłowiec Robinson R44. Na jego pokładzie znajdował się pilot oraz funkcjonariuszka z Oktiabrskiego Międzyrejonowego Wydziału Śledczego Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej dla obwodu amurskiego i naczelniczka powiatowego wydziału policji i wydziału ds. nieletnich Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Oktiabrskim. Funkcjonariuszki wracały z oględzin zwłok drwala, na które przybyły transportem lądowym. Śmigłowiec miał lecieć do miejscowości Romny.

Śmigłowiec zniknął z radarów wkrótce po starcie. Wkrótce okazało się, że R44 rozbił się. Jego spalony wrak znaleziono dopiero dzisiaj w tajdze, około 1,5 km od miejsca startu.

 

Spalony wrak śmigłowca Robinson R44, który rozbił się w obwodzie amurskim na Dalekim Wschodzie Rosji / Zdjęcie: Prokuratura Transportowa Syberii Wschodniej

 

Gdy na miejsce wypadku dotarli ratownicy, okazało się, że wszyscy lecący śmigłowcem zginęli na miejscu. W rejonie romnieńskim ogłoszono 3-dniową żałobę.

Według wstępnych ustaleń, pilot, który był właścicielem śmigłowca, nie uzyskał zezwolenia na lot. Według Prokuratury Transportowej Syberii Wschodniej, nie miał uprawnień do jego pilotowania. Co więcej, śmigłowiec nie był oficjalnie zarejestrowany (nie miał znaków rejestracyjnych).

Nie wiadomo, co było przyczyną katastrofy. Za najbardziej prawdopodobny uznaje się błąd pilota, który nie poradził sobie w ciemnościach. Nie wyklucza się jednak awarii śmigłowca. Niektóre źródła podają, że w rejonie katastrofy doszło do gwałtownego pogorszenia pogody.

Reklama
Reklama

Udostepnij

Reklama
Reklama

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.