Altair


Autoryzacja


Resetuj hasło

Plaga piratów w Somalii

Marynarka wojenna, 25 sierpnia 2008

Ubiegły tydzień był najgorszy dla cywilnych statków, płynących u wybrzeży Somalii. W środę i czwartek uprowadzono aż 4 jednostki. Pleniąca się w tym kraju plaga piractwa wymknęła się spod jakiejkolwiek kontroli.


Żołnierze jednostki abordażowej amerykańskiego niszczyciela USS James E. Williams, po odbiciu tajwańskiego M/V Ching Fong Hwa z półrocznej niewoli, w listopadzie 2007. Sukcesów tego typu jest jednak ciągle za mało, by pokonać somalijskich piratów, poruszających się w kilkuosobowych grupach na pokładach szybkich, małych łodzi / Zdjęcie: US Navy

Na początku czerwca Rada Bezpieczeństwa ONZ - na wniosek tymczasowego rządu Somalii - jednogłośnie zezwoliła zagranicznym okrętom wojennym wkraczać na wody terytorialne tego kraju, w celu zwalczania plagi piractwa. Obecnie działa w pobliżu tego kraju kilka okrętów z USA, Francji, Niemiec, Pakistanu, Wielkiej Brytanii i Kanady, tworzących Combined Task Force 150 (CTF-150), z bazą w Dżibuti.

Pierwotnie nie przekraczały one granicy oddalonej o 12 mil morskich od wybrzeża, jednak w listopadzie 2007, za zgodą rządu Somalii, po raz pierwszy uczynił to jeden z amerykańskich niszczycieli. Od czerwca, zgoda ta jednak działa automatycznie, do końca 2008.

Mimo asysty okrętów zagranicznych przypadki ataków na statki i ich porwań są coraz częstsze. Od początku bieżącego roku piraci zajęli 30 statków. Tylko w środę i czwartek, wdarli się na pokład i uprowadzili malezyjski tankowiec oraz statki handlowe pod banderami Iranu, Japonii i Niemiec. Liczba przetrzymywanych jednostek zwiększyła się dzięki temu do 7. W niewoli pozostaje ponad 130 marynarzy.

Z reguły armatorzy odzyskują jednostki, po wypłaceniu okupu w wysokości średnio 10 tys. USD. W przypadku dużych jednostek z cennym ładunkiem, porywacze żądają nawet 1 mln USD.

Piractwo u wybrzeży Somalii pojawiło się w 1991, od momentu wybuchu wojny domowej. O ile jednak w 2005 liczbę porywaczy szacowano na nie więcej niż 100 ludzi, dzisiaj jest ich ok. 1200-1300 (co wynika przede wszystkim z opłacalności procederu w najbiedniejszym państwie świata), a w porwania zaangażowali się partyzanci al-Shabaab, fundamentalistycznej grupy muzułmańskiej. Co gorsza, po zajęciu przez nich w piątek portu w Kismaju, praktycznie cale wybrzeże znajduje się poza kontrolą władz centralnych.

Siły CTF-150 są zbyt skromne, by ochronić ruch morski w regionie. Dlatego Unia Europejska przygotowuje się do wysłania dodatkowych sił. W akcję najbardziej zaangażują się prawdopodobnie Francuzi, Hiszpanie i Niemcy. Okręty wypłyną jednak z macierzystych portów nie wcześniej, niż pod koniec roku.


Drukuj Góra
www.altair.com.pl

© Wszelkie prawa zastrzeżone, 2007-2021 Altair Agencja Lotnicza Sp. z o. o.