Reklama
Reklama

Sekretarz US Navy (Marynarki Wojennej USA) John Phelan ogłosił, że rezygnuje z kontynuowania budowy fregat klasy Constellation (FFG 62). Do niedawna ten program był uznawany za kluczowy komponent strategii USA w rywalizacji z Chinami. Stanowił próbę dotrzymanie kroku szybko rozwijającej się flocie wojennej Chin. Teraz Phelan stwierdził, że wielomiliardowy program nie przynosi żadnych korzyści w stosunku do ponoszonych kosztów. – Nie wydam ani dolara, jeśli nie wzmocni to naszej gotowości i zdolności do zwycięstwa – ogłosił sekretarz US Navy w mediach społecznościowych. Phelan dodał, że budowa USS Constellation i drugiego okrętu tej klasy, USS Congress, będzie kontynuowana, ale ich los nie został jeszcze przesądzony.

Według wcześniejszych zapowiedzi US Navy, fregaty klasy Constellation miały być wielozadaniowymi okrętami, zdolnymi do operowania na otwartych oceanach i w środowisku przybrzeżnym. Miały zapewniać zwiększoną, wiarygodną w walce obecność na wysuniętych pozycjach, by dać przewagę militarną na morzu. US Navy zawarła umowę z włoską Fincantieri Marine Group na dostawę 6 okrętów tej klasy. Planowano budowę nawet 20 fregat nowej generacji, każdy o wartości około 1,1 mld USD.

 

Planowany kilka lat temu zakres zmian pierwotnego projektu FREMM, by projekt FFG 62 spełniał wymagania US Navy. Później Amerykanie wprowadzali jeszcze wiele innych modyfikacji, co zwiększało koszty i opóźniało budowę USS Constellation / Ilustracja: USN

 

Projekt fregaty klasy Constellation opiera się na włoskiej wersji FREMM (wł.: Fregata Europea Multi-Missione), które są już eksploatowane. Projekt został zmodyfikowany, by spełnić wymagania US Navy. Modyfikacje okazały się jednak bardziej rozległe niż pierwotnie planowano. Koszty gwałtownie więc rosły, a budowa się opóźniała. Według raportu Congressional Research Service, pierwotnie planowana na 2026 dostawa USS Constellation już została przesunięta na 2029.

Koncepcja fregaty jest uznawana za niespełniającą wymagań współczesnego pola walki. Analitycy zauważają, że okręt nie jest w stanie skutecznie bronić się przed samolotami załogowymi i bezzałogowymi, pociskami rakietowymi, a nawet małymi łodziami bezzałogowymi. Nie przetrwałby więc w warunkach wojny asymetrycznej.

US Navy nie ma w swym składzie żadnej fregaty od czasu wycofania ze służby okrętu w 2015 USS Simpson. Nowe okręty, o wyporności około 7200 ton, miały wypełnić lukę między niszczycielami rakietowymi klasy Arleigh Burke o wyporności 10 000 ton – podstawą floty USA, a okrętami bojowymi klasy przybrzeżnej o wyporności 3500 ton z innego programu budowy okrętów dla US Navy, który okazał się porażką.

Tymczasem chińskie stocznie masowo produkują okręty różnych klas. Chiny już kilka lat temu prześcignęły Stany Zjednoczone Ameryki pod względem wielkości floty. Chińska marynarka wojenna dysponuje ok. 400 okrętami, w większości dość nowymi. Około 50 z nich to fregaty. Tymczasem US Navy dysponuje 240 okrętami nawodnymi i podwodnymi, w części przestarzałymi. Co istotne, amerykański przemysł stoczniowy nie jest w stanie zapewnić ich serwisowania i remontów.

Reklama
Reklama

Udostepnij

Reklama
Reklama

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.