Reklama
Reklama

Komisja Putina zakończyła prace

Kierowana przez premiera Władimira Putina komisja FR zajmująca się ustaleniem przyczyn katastrofy Tu-154M, w której zginął prezydent RP Lech Kaczyński, zakończyła prace.

Według służb prasowych Kremla, komisja powołana przez prezydenta FR Dmitrija Miedwiediewa zajmowała się zabezpieczeniem dowodów w sprawie katastrofy, w tym szczątków rozbitego samolotu, przeprowadzenia ekspertyz i identyfikacji ciał osób, które zginęły w katastrofie. Prace komisji kierowanej przez premiera Władimira Putina zakończyły się wraz z ogłoszeniem raportu przez MAK (Mieżdunarodnyj awiacionnyj komitet), który badał techniczne przyczyny katastrofy. Teraz zgromadzone materiały zostały przekazane organom śledczym.

Poszukiwaniem winnych katastrofy zajmuje się Komitet Śledczy FR. Jego rzecznik, Władimir Markin zapowiedział, że w lutym rosyjscy śledczy spotkają się z polskimi prokuratorami. Mają wówczas odpowiedzieć na zadawane wcześniej pytania. W szczególności możliwe będzie powtórne przesłuchanie świadków w obecności polskich prokuratorów.

Komisja MAK ustaliła, że główną przyczyną katastrofy był czynnik ludzki - niedostatecznie wyszkoleni piloci nie skierowali samolotu na lotnisko zapasowe i usiłowali wylądować w niesprzyjających warunkach meteorologicznych, a w kabinie załogi znajdowały się osoby postronne, w tym dowódca Sił Powietrznych, w którego krwi znaleziono alkohol (Raport MAK, 2011-01-12). Pasażerowie wywierali presje na dowódcę samolotu, by lądować w Smoleńsku. W przygotowaniu lotu i działaniach załogi rosyjscy i polscy specjaliści wskazali bardzo dużo nieprawidłowości i łamanie podstawowych procedur.

Raport wywołał negatywne reakcje wśród antyrosyjsko nastawionych polityków i części społeczeństwa. Premier Donald Tusk uznał ustalenia komisji MAK za prawdziwe, ale niepełne. Zapowiedział rozmowy z władzami rosyjskimi na ten temat. W odpowiedzi na te stwierdzenia przedstawiciele MAK ogłosili, że nie zmienią raportu, który jest ostateczny, a oskarżani przez niektórych polskich polityków o współudział, a nawet spowodowanie katastrofy kontrolerzy z lotniska Siewiernyj w Smoleńsku, nie mogli jej zapobiec i zakazać lądowania.

Wczoraj prezydent RP Bronisław Komorowski rozmawiał na temat katastrofy smoleńskiej z Dmitrijem Miedwiediewem. Rosyjscy analitycy uważają, że w wyniku działań polskiego rządu i prezydenta nastroje w Polsce będą się uspokajać, a górę wezmą racjonalne argumenty ekspertów badających przyczyny katastrofy. Coraz częściej pojawiają się głosy wzywające do dymisji pozostającego ministrem obrony narodowej Bogdana Klicha, jako głównego odpowiedzialnego za bałagan w polskiej armii i brak realnych działań mających naprawić sytuację po kilku poprzednich katastrofach, w których zginęło 121 osób (121 ofiar MON Bogdana Klicha, 2010-04-21).

Według służb prasowych Kremla, komisja powołana przez prezydenta FR Dmitrija Miedwiediewa zajmowała się zabezpieczeniem dowodów w sprawie katastrofy, w tym szczątków rozbitego samolotu, przeprowadzenia ekspertyz i identyfikacji ciał osób, które zginęły w katastrofie. Prace komisji kierowanej przez premiera Władimira Putina zakończyły się wraz z ogłoszeniem raportu przez MAK (Mieżdunarodnyj awiacionnyj komitet), który badał techniczne przyczyny katastrofy. Teraz zgromadzone materiały zostały przekazane organom śledczym.

Poszukiwaniem winnych katastrofy zajmuje się Komitet Śledczy FR. Jego rzecznik, Władimir Markin zapowiedział, że w lutym rosyjscy śledczy spotkają się z polskimi prokuratorami. Mają wówczas odpowiedzieć na zadawane wcześniej pytania. W szczególności możliwe będzie powtórne przesłuchanie świadków w obecności polskich prokuratorów.

Komisja MAK ustaliła, że główną przyczyną katastrofy był czynnik ludzki - niedostatecznie wyszkoleni piloci nie skierowali samolotu na lotnisko zapasowe i usiłowali wylądować w niesprzyjających warunkach meteorologicznych, a w kabinie załogi znajdowały się osoby postronne, w tym dowódca Sił Powietrznych, w którego krwi znaleziono alkohol (Raport MAK, 2011-01-12). Pasażerowie wywierali presje na dowódcę samolotu, by lądować w Smoleńsku. W przygotowaniu lotu i działaniach załogi rosyjscy i polscy specjaliści wskazali bardzo dużo nieprawidłowości i łamanie podstawowych procedur.

Raport wywołał negatywne reakcje wśród antyrosyjsko nastawionych polityków i części społeczeństwa. Premier Donald Tusk uznał ustalenia komisji MAK za prawdziwe, ale niepełne. Zapowiedział rozmowy z władzami rosyjskimi na ten temat. W odpowiedzi na te stwierdzenia przedstawiciele MAK ogłosili, że nie zmienią raportu, który jest ostateczny, a oskarżani przez niektórych polskich polityków o współudział, a nawet spowodowanie katastrofy kontrolerzy z lotniska Siewiernyj w Smoleńsku, nie mogli jej zapobiec i zakazać lądowania.

Wczoraj prezydent RP Bronisław Komorowski rozmawiał na temat katastrofy smoleńskiej z Dmitrijem Miedwiediewem. Rosyjscy analitycy uważają, że w wyniku działań polskiego rządu i prezydenta nastroje w Polsce będą się uspokajać, a górę wezmą racjonalne argumenty ekspertów badających przyczyny katastrofy. Coraz częściej pojawiają się głosy wzywające do dymisji pozostającego ministrem obrony narodowej Bogdana Klicha, jako głównego odpowiedzialnego za bałagan w polskiej armii i brak realnych działań mających naprawić sytuację po kilku poprzednich katastrofach, w których zginęło 121 osób (121 ofiar MON Bogdana Klicha, 2010-04-21).

Reklama
Reklama

Powiązane wiadomości

Udostepnij

Reklama
Reklama

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.