Altair


Autoryzacja


Resetuj hasło
Archiwum Nowy numer Redakcja

RAPORT-wto

Miesięcznik informacyjno-analityczny, poświęcony szeroko pojętej obronności, kierowany przede wszystkim do profesjonalistów.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Skrzydlata Polska

Najstarsze czasopismo lotnicze w Polsce. W każdym numerze temat przewodni, relacje z imprez, korespondencje zagraniczne, opisy konstrukcji. Ponad 100 kolorowych zdjęć na 68 stronach. Konkursy z atrakcyjnymi nagrodami.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Aeroplan

Czasopismo dla hobbystów i modelarzy, zawierające artykuły o historii lotnictwa, bogato ilustrowane zdjęciami i rysunkami, artykuły monograficzne, opisy malowań i oznakowań, oceny modeli, recenzje książek, konkursy.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Broń i Amunicja

Na 68 stronach magazynu pełna informacja na temat broni strzeleckiej dla amatorów i zawodowców. Trendy i testy współczesnej broni strzeleckiej.

Archiwum Nowy numer Redakcja

BiA-Komandosi

Magazyn o objętości 68 stron poświęcony siłom i służbom specjalnym, zagadnieniom związanym z szeroko pojętym bezpieczeństwem, jak też współczesnym konfliktom zbrojnym.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Numer Specjalny

Numery specjalne publikowane podczas konferencji, targów i innych imprez związanych z lotnictwem i obronnością.

Autor: Wojtek Matusiak

Rankiem 31 października 1918 kpt. Roman Florer oddał ówczesne lotnisko krakowskie, z całym znajdującym się na nim sprzętem, w ręce powstających władz polskich. W ten sposób Rakowice-Czyżyny stały się pierwszą polską bazą lotniczą. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem Agencji Mienia Wojskowego, to dosłownie w przeddzień rocznicy tego wydarzenia pogrzebany zostanie projekt upamiętnienia tego miejsca.

Pomnik Lotników 2. Pułku Lotniczego odsłonięty w 1931...

Na lotnisku od niemal półwiecza mieści się Muzeum Lotnictwa Polskiego. A od kilku lat na zachowanym odcinku pasa startowego odbywa się Małopolski Piknik Lotniczy. Jest to impreza jedyna w swoim rodzaju, łącząca dwa całkowicie odmienne sposoby propagowania historii lotnictwa. Z jednej strony oglądamy żywiołowość i ekspresję: pokazy akrobacji lotniczej, skoki spadochronowe, występy latających zabytków. Z drugiej - majestat i trwanie: eksponowane w Muzeum samoloty, śmigłowce i szybowce w ciszy i bezruchu obrazują historię wzlotu człowieka coraz wyżej i coraz szybciej. To niezwykłe połączenie możliwe jest właśnie i wyłącznie dzięki temu, że krakowskie Muzeum mieści się na Prawdziwym, Historycznym Lotnisku Rakowice-Czyżyny. Za cztery lata minie równo 100 lat od dnia, kiedy wzleciały stąd pierwsze samoloty. A już za miesiąc - 90 lat, od kiedy zagościło tu Polskie Lotnictwo.

LOTNICZY PARK KULTUROWY

Sporą część rakowickiego lotniska pokrywają dziś ulice i budynki krakowskich osiedli. Ale ten jego fragment, gdzie mieściły się hangary, miał się stać osnową Lotniczego Parku Kulturowego. Jeden oryginalny hangar stoi do dziś i stanowi na razie główny gmach muzealny. Nieopodal niego powstaje nowy budynek Muzeum. Logicznym następnym krokiem miała być stopniowa odbudowa czterech hangarów, z których przed II wojną światową korzystały samoloty 2. Pułku Lotniczego.

Hangary te padły ofiarą zniszczeń wojennych, a potem rozbiórek w czasach PRL, ale nie zniknęły bez śladu z powierzchni ziemi. Stoi ściana szczytowa jednego z nich, gołym okiem widoczne są fundamenty wszystkich czterech. Istnieją też szczątki Pomnika Lotników 2. Pułku Lotniczego, odsłoniętego w 1931 i zburzonego przez Niemców podczas wojny. Nic dziwnego, że działkę, na której te pozostałości się znajdują, wpisano już jakiś czas temu do rejestru zabytków. Teren, o który chodzi, należy do Ministerstwa Obrony Narodowej, ale w swoim czasie przewidziano już przekazanie go na cele Lotniczego Parku Kulturowego.

...i dziś. Jeśli działka zostanie sprzedana, to nie będzie go już gdzie odbudować

Niestety, właśnie w roku 90-lecia Lotnictwa Polskiego cały ten teren został wystawiony na sprzedaż przez Agencję Mienia Wojskowego. Pierwszy przetarg nie został rozstrzygnięty, drugi ma się zakończyć 3 października 2008.

HANGAR TO TEŻ ZABYTEK

Kiedy patrzę na pozostałości rakowickich hangarów i zachowaną ścianę jednego z nich, stojącą jak niemy wyrzut sumienia, nie mogę się oprzeć bolesnemu wspomnieniu z dzieciństwa. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy na Placu Zamkowym w Warszawie stał zaledwie jeden żałosny ułomek murów Zamku Królewskiego. I myślę sobie, że przecież i ten teren mógł zostać sprzedany w komercyjnym przetargu. Wartościowa działka w centrum stolicy znalazłaby pewnie nabywcę, a dziś oglądalibyśmy tam np. hotel Victoria czy Forum - jakie w tym właśnie okresie zbudowały w Warszawie zachodnie przedsiębiorstwa. Na szczęście tak się nie stało, a przy Placu Zamkowym znowu stoi Zamek Królewski. Pewnie, że nie jest oryginalny, że to tylko replika. Ale innego w Warszawie nie mamy i mieć nie będziemy.

Wiem, że w panoramie Krakowa budynki z lat 20. ubiegłego wieku zaliczają się raczej do nowych. Odbudowa czegoś, co powstało 80 lat temu może się wydać dziwactwem w grodzie, który może się poszczycić jak najbardziej autentycznymi domostwami kilkaset lat starszymi. Ale jestem też przekonany, że to nie z tego powodu historyczną działkę wystawiono na sprzedaż. U nas nadal pokutuje pogląd, że zabytkiem jest Wawel albo obraz Rafaela. No, niech tam - nawet odbudowane z ruin warszawskie Stare Miasto. Ale samolot? hangar? pas startowy? Miasto Kraków każdemu turyście i każdemu Polakowi kojarzy się ze starością i staroświeckością. Po co odwiedzający je goście mieliby się dowiedzieć, że był tam niegdyś jeden z najnowocześniejszych w Europie wojskowych portów lotniczych, z nowatorskim rozwiązaniem technicznym i przestrzennym, w którym konstrukcja i rozmieszczenie hangarów współgrało z całym kompleksem lotniska?

Od niemal dziesięciu lat cały ten teren był zaniedbany, służąc jako dzikie wysypisko śmieci i lokal pod chmurką. Kiedy pojawiła się inicjatywa, by przystąpić do jego rewitalizacji, przy okazji upamiętniając świetne tradycje nowoczesnej polskiej myśli architektonicznej, okazało się, ze trzeba go sprzedać. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nasze siły zbrojne cierpią na niedostatek funduszy. Ale czy rzeczywiście tędy prowadzi droga do podreperowania ich budżetu?

Pewien mądry człowiek stwierdził kiedyś, że w Polsce wszystko jest możliwe - nawet zmiana na lepsze. I tego się trzymajmy!

Zdjęcia: via Beata i Bolesław Bartoszewiczowie


Skrzydlata Polska - 09/2008
Drukuj Góra