Reklama
Reklama

Z raportu holenderskiego Ministerstwa Obrony wynika, że Damen Shipyards Group nie radzi sobie z budową fregat do zwalczania okrętów podwodnych (Anti-Submarine Warfare Frigate, ASWF) dla marynarek wojennych Holandii i Belgii. Skalę problemów opisano w rocznym Przeglądzie Projektów Obronnych (Defensie Projectenoverzicht, DPO), opublikowanym 20 maja 2026. Stocznia miała popełnić krytyczne błędy już w początkowej fazie projektowania. Zgodnie z pierwotnym projektem ASWF okazał się niestabilny i nadmiernie skomplikowany.

W czerwcu 2023 holenderskie MO – za pośrednictwem Dowództwa Materiałowego i Informatycznego (Commando Materieel en IT – COMMIT) – przyznało Damen Shipyards Group kontrakt na zaprojektowanie, budowę i dostawę 4 okrętów do zwalczania okrętów podwodnych – 2 dla Królewskiej Marynarki Wojennej (RNLN) i 2 dla marynarki belgijskiej za łącznie ok. 2,5 mld EUR. Miały one zastąpić starzejące się fregaty wielozadaniowe klasy M (Karel Doorman). COMMIT przyznał oddzielny kontrakt Thales Nederland na system walki nawodnej, kompleks kierowania ogniem i zestaw czujników.

 

Wizja fregat do zwalczania okrętów podwodnych (ASWF), które zamówiły Holandia i Belgia. Ich projektant – Damen Shipyards Group nie radzi sobie z pracami projektowymi, co powoduje, że fregaty będą 2 razy droższe niż wynika to z kontraktu, a ich dostawy opóźnione o co najmniej 4 lata / Ilustracja: Damen

 

W białej księdze holenderskiego MO, opublikowanej 5 września 2024, stwierdzono, że flota ASWF zostanie rozbudowana. Z późniejszych doniesień wynikało, że RNLN ma otrzymać 4 okręty zamiast 2. Z kolei belgijski dokument Strategic Vision 2025 Extended przewiduje, że Belgia planuje zakup trzeciej ASWF. Zwiększyłoby to łączne zamówienie do 7 fregat.

Teraz okazało się, że z powodu niezbędnych zmian w projekcie RNLN otrzyma pierwszą ASWF nie w 2029, a najwcześniej w 2033. Z kolei Belgowie mogą liczyć na dostawę pierwszego okrętu dopiero w 2034. Co więcej, koszt fregat znacznie wzrósł. Według gazety De Morgen, cena jednostkowa wzrosła z 600 mln do miliarda euro i prawdopodobnie wzrośnie jeszcze o co najmniej 250 mln euro. Projektanci muszą bowiem rozwiązać problemy z potencjałem modernizacyjnym i masą okrętu, a także z integracją zaawansowanych systemów pokładowych.

Dowódca RNLN, adm. Tanguy Botman, bije w tej sytuacji na alarm. – Po raz pierwszy w swojej historii Marynarka Wojenna Holandii stoi w obliczu groźby pozostania bez fregat. Dzieje się to w czasie, gdy świat jest ogarnięty napięciami, a handel morski znajduje się pod poważną presją. Admirał dodał, że przedłużenie okresu eksploatacji dwóch fregat klasy M jest niemożliwe. Zbudowane 45 lat temu, mają przestarzałe uzbrojenie, a utrzymanie ich w dobrym stanie technicznym staje się coraz trudniejsze ze względu na brak części zamiennych.

Także belgijscy dowódcy oceniają, że marynarka wojenna nie może istnieć bez fregat. Marynarze stracą pracę, szkolenie nowych rekrutów będzie niemożliwe, a ćwiczenia morskie NATO będą musiały zostać odwołane. Trwają więc negocjacje władz Belgii i Holandii dla znalezienia rozwiązania awaryjnego. Pod uwagę brana jest możliwość dzierżawy fregat. W najgorszym przypadku Belgia mogłaby anulować zamówienie złożone w Holandii i poszukać innego dostawcy. Na przykład we Francji, a nawet w Turcji. W tym drugim przypadku budowa 3 fregat w stoczni Sedef miałaby potrwać 36 miesięcy. Decyzja o przyszłości programu ma zostać podjęta w lipcu 2026.

Reklama
Reklama

Powiązane wiadomości

Udostepnij

Reklama
Reklama

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.