Reklama
Reklama

Strzelanina w rosyjskiej jednostce jądrowej

25 października 2019 w osiedlu Gornyj – Drowiappaja, 65 km na południe od Czyty na rosyjskim Zabajkalu, doszło do strzelaniny w jednostce wojskowej nr 54160. 20-letni poborowy – szer. Ramil Szamsutdinow podczas ćwiczeń z bronią intencjonalnie otworzył ogień do dowodzących oficerów i swoich kolegów. Zginęło 2 oficerów, 2 żołnierzy kontraktowych i 4 poborowych. Dwóch dalszych zostało ciężko rannych.

Sprawca tragedii na Zabajkalu – 20-letni szeregowy Ramil Saliepgałowicz Szamsutsdinow po ujęciu w izbie żołnierskiej
 

Według Nowoj Gaziety Samsutdinow dobijał pojedynczymi strzałami dających oznaki życia. Tragedia miała miejsce w bazie techniczno-obsługowej amunicji jądrowej na Syberii. Jednostka wojskowa nr 54160 podlega większej specjalnej strukturze organizacyjnej armii nr 31600, która z racji odpowiedzialności za bezpieczeństwo techniczne broni atomowej podlega z kolei moskiewskiemu 12. Głównemu Zarządowi ministerstwa obrony.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony z uwagi na powagę sytuacji wydało oficjalny komunikat, z którego wynika, że sprawca działał w stanie załamania nerwowego spowodowanego doświadczeniami osobistymi niezwiązanymi ze służbą. O tym, że sytuacja jest poważna świadczy to, iż z Moskwy skierowano do miejsca tragedii specjalna komisję śledczą z wiceministrem obrony gen. Andriejem Karatapołowem na czele, a w jej składzie znalazł się również zastępca głównego prokuratora strategicznych wojsk rakietowych.

Teren jednostki wojskowej nr 54160, gdzie doszło do strzelaniny

Tymczasem rosyjska Nowaja Gazieta zamieściła kopię meldunku operacyjnego oficera dyżurnego struktury nr 31600 podpułkownika Kukalewicza, wysłanego w trzy godziny po tragedii, z którego wynika, że powodem dramatu w JW nr 54160 były niemożliwe do wytrzymania stosunki wewnętrze w jednostce. Ciekawostką sprawy jest to, że jak melduje ppłk Kukalewicz – do tej specjalnej jednostki, związanej z bezpieczeństwem jądrowym Rosji kierowani są poborowi i żołnierze kontraktowi po specjalnej selekcji przeprowadzonej w 84. centrum szkolno-treningowym w  Serijewom Posadie pod Moskwą. Tam właśnie wybrano Szamsutdinowa do służby w jednostce ochraniającej bazę techniczno-obsługową amunicji jądrowej.

Ramil Saliepgałowicz Szamsutsdinow – jak wynika z meldunku ppłk Kukalewicza – pochodzi z Rejonu Tiumeńskiego w rosyjskim Tatarastanie. Od dzieciństwa marzył o karierze oficerskiej. W 2019 jego podanie o przyjęcie do uczelni wojskowej zostało odrzucone. 4 lipca 2019 otrzymał powołanie do wojska. Służył do chwili tragedii w pododziale szybkiej reakcji batalionu ochrony i bezpieczeństwa bazy techniczno-obsługowej amunicji jądrowej, którym dowodził starszy lejtnant Danił W. Piankow. Jako pierwszy zginął on z ręki Szamsutdinowa. Od kul padł jako następny kapitan W.L. Jewsiejew. Innym ofiarom zabójca kazał leżeć i strzelał do nich pojedynczo… Udało mu się nawet usunąć zacięcie podajnika w magazynku… Dlaczego nikt wówczas nie zareagował – a działo się to przecież w oddziale specjalnie wyszkolonym do zapewnienia bezpieczeństwa – pyta Nowaja Gazieta.

Na tym korytarzu Szamsutdinow otworzył ogień do oficerów i kolegów… / Zdjęcia: Teliegram-Kanał Major i Gienierał

Rosyjski portal 72.ru przekazuje wypowiedź byłego żołnierza tej jednostki – poborowego Dmitrija D., z której wynika, że powodem tragedii mogło być fatalne traktowanie podwładnych przez oficerów, a szczególnie poniżanie żołnierzy przez zabitego starszego lejtnanta Piankowa.

Reklama
Reklama

Udostepnij

Reklama
Reklama

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.