Reklama
Reklama

Dwóch rannych wróciło do służby

Rzecznik prasowy PKW Afganistan, poinformował o powrocie do Grupy Bojowej A dwóch żołnierzy rannych 7 i 8 kwietnia. Wydarzenie powinno zwrócić uwagę na sytuację inwalidów-weteranów.

Starsi szeregowi Sebastian Lorenc (z lewej) i Przemysław Cisowski (z prawej), z powrotem w bazie w Ghazni. W środku stoi dowódca ich drużyny / Zdjęcie: Mirosław Ochyra, PKW Afganistan

Dwaj żołnierze, który wrócili już do służby, to st. szer. Sebastian Lorenc i st. szer. Przemysław Cisłowski. Pierwszy z nich został rannych w wyniku wjechania Humvee na minę 7 kwietnia. Jego kolega odniósł cięższe obrażenia i musiał być przewieziony na dalsze leczenie i rehabilitację do Polski. Drugi jechał dzień później z kpr. Grzegorzem Politowskim, który zmarł w wyniku odniesionych ran, po wybuchu miny 8 kwietnia (zobacz: Śmierć polskiego żołnierza).

Obaj żołnierze wrócili niedawno do Grupy Bojowej A, stacjonującej w bazie w Ghazni. Pozostały im jeszcze dwa tygodnie służby w Afganistanie.

Zmienią ich żołnierze III Zmiany PKW. 21 kwietnia część z nich wyleciała z Polski, ze Szczecina. Trzon formacji stanowią żołnierze 12 Brygady Zmechanizowanej, wchodzącej w skład 12 Dywizji Zmechanizowanej. Nowym dowódcą kontyngentu został gen. bryg. Grzegorz Buszka.

Powrót do służby żołnierzy rannych w wybuchach min 7 i 8 kwietnia, zwraca uwagę na los ciężej rannych i trwale poszkodowanych w misjach zagranicznych. Do jednego z posłów sejmowej Komisji Obrony Narodowej, dotarł list podoficera, który w wyniku odniesionych obrażeń odszedł ze służby i otrzymuje rentę. Okazuje się, że trzecią jej część pochłania koszt zakupu niezbędnych leków. Pozostała część nie wystarcza na zapewnienia utrzymania rodziny. Obecne rozwiązania prawne powodują, że poszkodowani nie mają zapewnionej ochrony i opieki (dotyczy to również dostępu do specjalistycznej opieki lekarskiej), w wymiarze zapewniającym utrzymanie dotychczasowego poziomu życia. Wszystko w sytuacji, gdy budżet na misje zagraniczne wynosi ok. 800 mln zł i nie jest do końca wykorzystywany, z powodu tworzenia go pod kątem maksymalnych potrzeb i pełnego obsadzenia stanowisk, co nigdy nie jest możliwe do zrealizowania.

Ciężko rannych przybywa, co staje się powoli istotnym problemem. Podobnie jak innych państw europejskich (np. w ostatnich tygodniach Norwegia zapowiedziała skokowe zwiększenie wydatków na opiekę nad weteranami). Dlatego - twierdzą nieoficjalnie posłowie - w najbliższym czasie należy zdecydowanie zwiększyć środki na ochronę byłych żołnierzy. Dodają, że w przeciwnym wypadku autorytet MON, i całego państwa, może zostać poważnie nadszarpnięty.

Starsi szeregowi Sebastian Lorenc (z lewej) i Przemysław Cisowski (z prawej), z powrotem w bazie w Ghazni. W środku stoi dowódca ich drużyny / Zdjęcie: Mirosław Ochyra, PKW Afganistan

Dwaj żołnierze, który wrócili już do służby, to st. szer. Sebastian Lorenc i st. szer. Przemysław Cisłowski. Pierwszy z nich został rannych w wyniku wjechania Humvee na minę 7 kwietnia. Jego kolega odniósł cięższe obrażenia i musiał być przewieziony na dalsze leczenie i rehabilitację do Polski. Drugi jechał dzień później z kpr. Grzegorzem Politowskim, który zmarł w wyniku odniesionych ran, po wybuchu miny 8 kwietnia (zobacz: Śmierć polskiego żołnierza).

Obaj żołnierze wrócili niedawno do Grupy Bojowej A, stacjonującej w bazie w Ghazni. Pozostały im jeszcze dwa tygodnie służby w Afganistanie.

Zmienią ich żołnierze III Zmiany PKW. 21 kwietnia część z nich wyleciała z Polski, ze Szczecina. Trzon formacji stanowią żołnierze 12 Brygady Zmechanizowanej, wchodzącej w skład 12 Dywizji Zmechanizowanej. Nowym dowódcą kontyngentu został gen. bryg. Grzegorz Buszka.

Powrót do służby żołnierzy rannych w wybuchach min 7 i 8 kwietnia, zwraca uwagę na los ciężej rannych i trwale poszkodowanych w misjach zagranicznych. Do jednego z posłów sejmowej Komisji Obrony Narodowej, dotarł list podoficera, który w wyniku odniesionych obrażeń odszedł ze służby i otrzymuje rentę. Okazuje się, że trzecią jej część pochłania koszt zakupu niezbędnych leków. Pozostała część nie wystarcza na zapewnienia utrzymania rodziny. Obecne rozwiązania prawne powodują, że poszkodowani nie mają zapewnionej ochrony i opieki (dotyczy to również dostępu do specjalistycznej opieki lekarskiej), w wymiarze zapewniającym utrzymanie dotychczasowego poziomu życia. Wszystko w sytuacji, gdy budżet na misje zagraniczne wynosi ok. 800 mln zł i nie jest do końca wykorzystywany, z powodu tworzenia go pod kątem maksymalnych potrzeb i pełnego obsadzenia stanowisk, co nigdy nie jest możliwe do zrealizowania.

Ciężko rannych przybywa, co staje się powoli istotnym problemem. Podobnie jak innych państw europejskich (np. w ostatnich tygodniach Norwegia zapowiedziała skokowe zwiększenie wydatków na opiekę nad weteranami). Dlatego - twierdzą nieoficjalnie posłowie - w najbliższym czasie należy zdecydowanie zwiększyć środki na ochronę byłych żołnierzy. Dodają, że w przeciwnym wypadku autorytet MON, i całego państwa, może zostać poważnie nadszarpnięty.

Reklama
Reklama

Powiązane wiadomości

Udostepnij

Reklama
Reklama

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.