Wiadomości
Premier Izraela Benjamin Netanjahu w wywiadzie w programie 60 Minutes w telewizji CBS News poinformował, że w planach Tel Awiwu jest wygaszenie amerykańskiego wsparcia wojskowego w ciągu najbliższej dekady. W ten sposób Izraelczycy chcą się uniezależnić finansowo od zagranicznej pomocy, jednocześnie zacieśniając relacje w państwami regionu.

Obecnie Izrael otrzymuje rocznie od USA pomoc wojskową w wysokości 3,8 mld USD w ramach pakietu 38 mld USD rozpisanego na lata 2018-2028. Netanjahu zamierza już teraz rozpocząć ograniczanie wsparcia, by w ciągu dekady je zakończyć. Premier odbył już rozmowę w tej sprawie z prezydentem Donaldem Trumpem. W ten sposób Tel Awiw chce finansowego uniezależnienia się od Waszyngtonu.
USA udzielają Izraelowi pomocy wojskowej na dużą skalę od lat 1970., a zwłaszcza po podpisaniu porozumienia w Camp David. Netanjahu po dekadach otrzymywania pomocy chce zrewidować zależność od USA i tym samym uzyskać większą samodzielność. Ma się to przejawiać choćby zacieśnianiem relacji z państwami w rejonie Zatoki Perskiej. I wspólnymi projektami w obszarze energetyki, sztucznej inteligencji i technologii kwantowych. Zacieśnianie więzów z państwami regionu ma nie tylko budować relacje międzynarodowe, lecz być także środkiem odstraszania Iranu.
Co więcej, do przyjmowania kolejnych pakietów amerykańskiej pomocy wojskowej niezbędna jest zgoda Kongresu. Izrael chce to zakończyć, ponieważ w ostatnich latach zaburzony został wieloletni konsensus partyjny w Kongresie w sprawie pomocy Izraelowi. To wynik rosnącej niechęci Amerykanów wobec Izraela, który dopuścił się w ostatnich latach licznych zbrodni wobec ludności cywilnej. Premier Izraela przewrotnie uznał w wywiadzie, że spadek poparcia nie jest spowodowany zbrodniami, lecz dezinformacją w Internecie, a jego państwo przegrywa wojnę informacyjną.








