Altair


Autoryzacja


Resetuj hasło

25 mln zł dla Transbitu w NDR

Marynarka wojenna, Przemysł zbrojeniowy, Strategia i polityka, 25 stycznia 2009

Udział warszawskiej, istniejącej od 1987, spółki Transbit w programie dostawy sprzętu dla Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego Marynarki Wojennej (NDR) wynosi 25 mln zł. Mówił o tym dr inż. Jan Jach - członek Zarządu Transbitu podczas spotkania zorganizowanego przez norweskiego Kongsberga.

22 stycznia 2009, konferencja prasowa Kongsberga. Od prawej: Andrzej Pyzio - dyrektor marketingu i rozwoju spółki Jelcz-Komponenty, dr inż. Andrzej M. Wilk - prezes zarządu PIT, Harald Annestad - prezes, Hans Joern Kongelf - wiceprezes Kongsberga i szef oddziału rakietowo-kosmicznego, oraz dr inż. Jan Jach - członek zarządu Transbitu / Zdjęcie: Michał Kuczmierowski

Dr Jach podał, że 25-milionowy pakiet to dostawa systemu łączności taktycznej Storczyk dla baterii brzegowej, z udziałem sprzętu (radiostacji) zamawianego w gdyńskich przedsiębiorstwach - Radmorze i CTM. Prezes zarządu warszawskiego Przemysłowego Instytutu Telekomunikacji (PIT) - dr inż. Andrzej M. Wilk, oraz Andrzej Pyzio - dyrektor marketingu i rozwoju spółki Jelcz-Komponenty z Jelcza-Laskowic koło Wrocławia - szefowie dwóch innych polskich przedsiębiorstw, które mają wziąć udział w kompletacji sprzętu dla NDR, odmówili podania wartości swoich części całości kontraktu. Nadal trwają rozmowy z Kongsbergiem na temat wartości zleceń, a także wyceny przekazywanych technologii norweskich. Okazuje się, że polskie przedsiębiorstwa nie działają w zorganizowanej grupie konsorcjalnej i ich interesy nie muszą być zbieżne.

Przypomnijmy, że 30 grudnia 2008 polskie resorty gospodarki i obrony narodowej (w takiej właśnie kolejności) podpisały umowę offsetową i główny kontrakt na dostawę 12 pocisków przeciwokrętowych NSM i sprzętu dla dywizjonu rakietowego MW o wartości 420,9 mln zł. Harald Annestad - prezes Kongsberga oraz Hans Joern Kongelf - wiceprezes, szef oddziału rakietowo-kosmicznego spółki, potwierdzili, że sumaryczny udział polskich przedsiębiorstw w programie dostaw wyniesie ok. 40%. Menadżerowie norwescy zapewnili, że polski przemysł zbrojeniowy może liczyć na dalsze zamówienia, jeśli Kongsbergowi uda się znaleźć następnych nabywców NSM w wariancie brzegowych, mobilnych wyrzutni rakietowych. Polska jest launch-customerem, czyli pierwszym i dotąd jedynym nabywcą pocisków norweskich usytuowanych na stanowiskach lądowych.

Prezes Annestad zapewnił, że już uruchomiono seryjną produkcję pierwszych NSM przeznaczonych dla norweskich fregat typu Nansen i okrętów rakietowych typu Skjold. Będą one dostarczane dopiero od 2010.

Prezes Wilk ujawnił, że prócz dostaw dwóch radarów TRS-15C Odra, dostosowanych do pracy dla baterii nadbrzeżnej, PIT odpowiedzialny będzie za przygotowanie 13 kontenerów łączności i dowodzenia (wraz z ich aparaturową zawartością) dla całej jednostki, które będą instalowane na podwoziach wozów Jelcza. Z kolei Jelcz-Komponenty ma przygotować 23 ciężkie podwozia samochodowe pod owe kontenery, wyrzutnie, radary i inne wozy baterii. Będą to ciężarówki napędzane 430-konnymi turbodieslami, z integralnym opancerzeniem stanowisk kierowców i obsługi, systemem wspomagania klimatyzacji - pozwalającym na wielogodzinną pracę bez względu na porę roku i pogodę, oraz centralnym układem utrzymania ciśnienia we wszystkich kołach.

Prezes Annestad nie chciał dokładnie omawiać zarzutów stawianych w Polsce jego pociskom przez konkurencyjny koncern Saab Bofors Dynamice. Oświadczył jedynie, że MON otrzymało opatrzone klauzulą poufności pełne dane techniczne NSM oraz opis ich możliwości bojowych. I w związku z tym nie wie w jaki sposób Szwedzi mogą stawiać zarzuty wobec parametrów, których nie powinni znać.

Annestad poinformował, że amerykańska spółka konsultingowa - WBB przeprowadziła ocenę techniczno-ekonomiczną zakupu, użytkowania i skuteczności pocisków NSM, budując model life-cycle-cost, czyli prognozując całość wydatków na pociski, do momentu zakończenia przez nie życia technicznego. Według prezesa Kongsberga, NSM jest 3-4 razy bardziej wydajny kosztowo od dotychczasowych pocisków przeciwokrętowych. Jeśli to prawda, za 3-4-krotnie mniejsze niż dotychczas nakłady finansowe można otrzymać tę samą skuteczność bojową, dzięki zastosowaniu najnowszych lżejszych rozwiązań technicznych.

Szef norweskiej korporacji dowodził, że całkowicie pasywny system naprowadzania NSM w terminalnej fazie ataku (układ optyczny IIR z nowoczesną matrycową syntezą obrazu wybrali lub wybiorą w najbliższym czasie Amerykanie dla całej gamy swoich pocisków), skrajnie niski pułap lotu oraz elementy sztucznej niewidzialności (stealth) dają gwarancję przełamania ewentualnej obrony. Innym sposobem - powiedział, jest zwiększanie prędkości rakiet przeciwokrętowych. Tą drogą, do poziomu naddźwiękowego - poszli Rosjanie. To jednak wymaga większych gabarytów i mas przenoszonego paliwa, czego Norwegowie nie mogli zaakceptować. NSM atakuje więc z wysoką, ale jednak poddźwiękową prędkością.


Drukuj Góra
www.altair.com.pl

© Wszelkie prawa zastrzeżone, 2007-2021 Altair Agencja Lotnicza Sp. z o. o.