Altair


Autoryzacja


Resetuj hasło

Wyszczepiani, w zagrodach i z kagańcami

Komentarze, 28 stycznia 2021

Już kolejny miesiąc namawiam wszystkich, by starać się żyć jak najbardziej normalnie w tych nienormalnych czasach. Ale jest coraz trudniej. Prawie wszystkie media bombardują nas bowiem informacjami o liczbie zakażonych SARS-CoV-2 i zmarłych z tym wirusem. Dzień w dzień. Od rana do wieczora. Już prawie od roku.

Inne choroby w mediach nie istnieją. Zniknęła zwykła grypa, nie ma chorób serca czy nowotworów. A to właśnie na nie umiera znacznie więcej ludzi niż zwykle. Drugie tyle niż w poprzednich, w miarę normalnych latach. Tak – Polaków umiera dziś dziennie dwa razy więcej niż rok temu. Ale żadne media nie podają codziennie związanych z tym liczb. Ich właścicieli interesuje tylko straszenie koronawirusem. Od rana do wieczora.

Najbogatszy człowiek świata, Elon Musk – właściciel m.in. kompanii kosmicznej SpaceX – podał na Twitterze, że gdy poczuł się gorzej, postanowił zbadać, czy to aby nie skutek zakażenia SARS-CoV-2. – Zrobiłem 4 badania. Ta sama pielęgniarka, takie same odczynniki, to samo urządzenie. Wynik? Dwa testy wykazały zakażenie, dwa jego brak. Taka jest właśnie wiarygodność testów, których wynikami jesteśmy codziennie straszeni. Ale o tym z popularnych mediów się nie dowiecie.

Kilka tygodni temu przez owe media przemknęła wiadomość, że polscy naukowcy opracowali test odróżniający zakażenie koronawirusem od zwykłej grypy. Nie mi wypowiadać się o wartości takiego testu. Jedno jest ważne – z informacji wynikało jasno, że obecnie stosowane testy nie odróżniają różnych wirusów. Stąd zaliczanie wszystkich pozytywnych wyników do koronawirusa nowego typu.

Z racji wielu aktywności życiowych znam i utrzymuję kontakty z tysiącami ludzi. Wśród nich w ciągu już blisko roku tzw. pandemii zakażenie SARS-CoV-2 wykryto o trzech z nich. U każdego zresztą wyniki były równie zmienne, jak u Elona Muska. Dodam, że jeden z zakażonych był po ciężkiej chemioterapii, więc jego organizm powinien być bezbronny wobec wirusa. Każdego. Dopiero po miesiącu odbudował elementarną odporność. Ale przeżył. Podobnie jak pozostali dwaj. Taki to groźny ten koronawirus...

Nie jestem wirusologiem, ani nawet lekarzem. Ale jako inżynier posługuję się elementarną logiką, trzymając się podstawowych faktów. Docieram do nich w wiarygodnych źródłach. Stąd sceptycyzm wobec oficjalnej propagandy wykorzystującej media tzw. głównego nurtu. I wypowiedzi ekspertów, przypominających jako żywo niektórych naukowców (nawet z tytułami profesorskimi) przekonujących – wbrew podstawowym faktom, że pod Smoleńskiem w 2010 doszło do zamachu.

Pamiętam, jak wiosną jeden z owych ekspertów pokazywał, że maseczki, które mają chronić przed wirusami, nie zatrzymują nawet strumienia cieczy z dezodorantu. To jednak szybko się zmieniło. Ten sam lekarz od kilku miesięcy prawie codziennie przekonuje w różnych mediach, że maseczki będziemy musieli nosić do końca naszych dni. Bez nich po prostu nie będzie życia. I ani słowa o tym, że tej samej jednorazowej maseczki nie można używać przez kilka tygodni, a nawet miesięcy, jak czyni wielu Polaków. O szkodliwości wielomiesięcznego niewychodzenia z mieszkań też nie wspomina. Tymczasem śmierdzące, gromadzące najróżniejsze zarazki maski, i brak świeżego powietrza realnie skracają życie wielu Polakom. Podobnie jak telefoniczne porady lekarskie – bez najprostszych badań i dostępu do pomocy w szpitalach.

Brakuje słów.

Branżą, która ponosi największe straty w związku z obecną sytuacją, jest lotnictwo. A szczególnie przewozy lotnicze. Ale wbrew pozorom najbardziej cierpią nie linie, a pasażerowie. Większość przewoźników prędzej czy później otrzymuje bowiem pomoc państwową (PLL LOT – 2,9 mld PLN w gotówce, kolejne zamówienia na przewozy VIP itp.). Dla niektórych to może nawet lepsza sytuacja, niż codzienne wysiłki związane z normalną działalnością...

A pasażerowie? By polecieć dokądkolwiek muszą przechodzić najróżniejsze badania, używać maseczek kabinach samolotów i nigdy nie mają gwarancji, że dolecą do celu lub, że wrócą do domu. Nieodpowiadający za nic politycy mogą przecież zmienić przepisy z godziny na godzinę. Tak jak w Polsce, gdy tuż przed grudniowymi świętami rząd ogłosił, że turyści powracający do kraju w zorganizowanych grupach będą musieli odbywać 10-dniową kwarantannę. Bez żadnego uzasadnienia, którego przecież nie mogło być. Dla niektórych 10-dniowe zamknięcie nie powoduje poważniejszych problemów, ale dla innych to uniemożliwienie normalnego życia, zarabiania, pomagania innym, choćby rodzinie. Ale co to obchodzi polityków? Tych, którzy zwykle tworzonymi przez siebie przepisami sami się nie przejmują. Co można było wiele razy zobaczyć przy różnych okazjach.

Mamy Nowy Rok. W dzisiejszych czasach trudno być optymistą. Napisałem o tym powyżej. Wbrew wszystkiemu i prawie wszystkim życzę jednak, by 2021 był lepszy, niż poprzednie. A przede wszystkim, niż ten kompletnie nienormalny 2020. Trzymajcie się. I żyjcie najbardziej normalnie, jak się da.

 

Tomasz Hypki


Drukuj Góra
www.altair.com.pl

© Wszelkie prawa zastrzeżone, 2007-2021 Altair Agencja Lotnicza Sp. z o. o.