Zamknij

Altair


Autoryzacja


Resetuj hasło

Skandal wokół francuskiego dochodzenia

Lotnictwo cywilne, 03 sierpnia 2011

Francuska komisja BEA, badająca przyczynę katastrofy Airbusa 330 z 2009, stała się obiektem krytyki po tym, jak oddaliła rozpatrywanie tezy o awarii systemu ostrzegania o przeciągnięciu, uznając w tej kwestii winę pilotów.

W katastrofie z 1 czerwca 2009, kiedy Airbus 330-202 Air France spadł do Atlantyku, zginęło 228 osób. Na zdjęciu, wydobywanie przez brazylijską marynarkę wojenną odnalezionych szczątków maszyny / Zdjęcie: Força Aérea Brasileira

Francuska komisja badania wypadków lotniczych BEA, po analizie zapisów odnalezionych rejestratorów lotu (zobacz: Zapisy rejestratorów A330-203), przychylała się do tezy o nieprawidłowym działaniu systemu ostrzegania o przeciągnięciu (zbyt mała prędkość okazała się bezpośrednią przyczyną katastrofy). Członkowie tej instytucji mieli zarekomendować wprowadzenie zmian do urządzenia alarmowego.

Po pewnym czasie wycofali się jednak z tego zamierzenia, twierdząc, że przyczyną przeciągnięcia były złe procedury szkolenia w takich przypadkach, zrzucając winę na pilotów.

Wywołało to zdecydowany sprzeciw rodzin ofiar tragedii oraz narodowego zrzeszenia pilotów linii lotniczych (SNPL). Robert Soulas, szef grupy, reprezentującej krewnych ofiar, powiedział, że ten smutny epizod ostatecznie dyskredytuje techniczne dochodzenie i stwarza bezprecedensowy kryzys zaufania do władz śledczych. Z kolei SNPL rozpatruje możliwość wycofania swoich przedstawicieli z BEA.

Środowiska te twierdzą, że zmiana stanowiska komisji wynika z nacisków Airbusa. Koncern jest żywotnie zainteresowany zmniejszeniem swojego udziału w odpowiedzialności za katastrofę. Airbus został już zmuszony do wymiany informujących o prędkości rurek Pitota, których stara odmiana, produkowana przez Thalesa, okazała się wrażliwa na oblodzenie. Ewentualne kolejne zmiany wiązałyby się nie tylko z kosztami i potencjalnymi odszkodowaniami, ale również byłyby ciosem w wizerunek koncernu.

Ugodzona zmianą stanowiska komisji jest jednak przede wszystkim Air France. Przedstawiciele linii niemal natychmiast wydali oświadczenie, w którym utrzymuje się, że problemem było nie złe wyszkolenie załogi, ale wadliwe działanie systemu ostrzegania.

Airbus i Air France są faktycznymi przeciwnikami w postępowaniu komisji. Błędy pilotów oznaczają konieczność wzięcia na siebie ciężaru odpowiedzialności przez przewoźnika - wadliwe działanie systemów pokładowych godzi zaś w producenta.

Przedstawiciele rodzin ofiar katastrofy wielokrotnie wskazywali, że oba przedsiębiorstwa, o ogromnych obrotach finansowych i wpływach, wywierają naciski na prace komisji BEA.


Powiązane wiadomości


Drukuj Góra
www.altair.com.pl

© Wszelkie prawa zastrzeżone, 2007-2021 Altair Agencja Lotnicza Sp. z o. o.