Wiadomości
Zastępca szefa Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy Oleh Łuhowski w wywiadzie dla portalu Ukrinform przedstawił m.in. informacje na temat rosyjskich zapasów rakiet balistycznych średniego zasięgu Oriesznik. Według szacunków ukraińskiego wywiadu, Rosjanie po ostatnim ataku posiadają nie więcej niż 3-4 takie rakiety.

Według Łuhowskiego plany rosyjskiego resortu obrony na 2026 zakładają uruchomienie produkcji seryjnej Orieszników. Rocznie produkowanych ma być co najmniej 5 takich rakiet. Uważa on, że Orieszniki wciąż wymagają jednak dopracowania, ponieważ wiele z zastosowanych w nich technologii pochodzi z ubiegłego wieku. Użycie tych efektorów przez Rosjan ma zdaniem Ukraińców niekoniecznie wymiar militarny, a przede wszystkim polityczny, ukierunkowany na tworzenie presji na europejskich partnerach Kijowa.
Taki wniosek wynika najprawdopodobniej z dużego zasięgu tych pocisków a w związku z tym wysokiego kosztu jednostkowego i ograniczonej dostępności rakiet. Predysponuje je to do używania wobec wysokowartościowych celów położonych w większym oddaleniu od Rosji. Do ataków na terytorium Ukrainy wystarczają więc mniejsze i tańsze Iskandery. Co więcej, Orieszniki na razie nie są wystrzeliwane z głowicami bojowymi (konwencjonalnymi lub jądrowymi), a możliwości rażenia celów głowicami kinetycznymi / makietami głowic są ograniczone.








