Altair


Autoryzacja


Resetuj hasło
Archiwum Nowy numer Redakcja

RAPORT-wto

Miesięcznik informacyjno-analityczny, poświęcony szeroko pojętej obronności, kierowany przede wszystkim do profesjonalistów.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Skrzydlata Polska

Najstarsze czasopismo lotnicze w Polsce. W każdym numerze temat przewodni, relacje z imprez, korespondencje zagraniczne, opisy konstrukcji. Ponad 100 kolorowych zdjęć na 68 stronach. Konkursy z atrakcyjnymi nagrodami.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Aeroplan

Czasopismo dla hobbystów i modelarzy, zawierające artykuły o historii lotnictwa, bogato ilustrowane zdjęciami i rysunkami, artykuły monograficzne, opisy malowań i oznakowań, oceny modeli, recenzje książek, konkursy.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Broń i Amunicja

Na 68 stronach magazynu pełna informacja na temat broni strzeleckiej dla amatorów i zawodowców. Trendy i testy współczesnej broni strzeleckiej.

Archiwum Nowy numer Redakcja

BiA-Komandosi

Magazyn o objętości 68 stron poświęcony siłom i służbom specjalnym, zagadnieniom związanym z szeroko pojętym bezpieczeństwem, jak też współczesnym konfliktom zbrojnym.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Numer Specjalny

Numery specjalne publikowane podczas konferencji, targów i innych imprez związanych z lotnictwem i obronnością.

Ostatnie minuty ARA San Juan

Marynarka wojenna, Strategia i polityka, 27 listopada 2017

Zdaniem południowoamerykańskich analityków morskich, obietnica prezydenta Argentyny - Mauricio Macri, iż poszukiwania szczątków okrętu podwodnego ARA San Juan, będą prowadzone, aż do ich odnalezienia – jest niesłuchanie trudna do spełnienia.

Na zdjęciu – wychylone w pozycji – ciężki na dziób – czyli do zanurzenia - stery głębokości ARA San Juan uplasowane na kiosku okrętu. Jeśli doszło do ich zablokowania w tym położeniu, bez zasilania i napędu, i bez uruchomienia awaryjnego, ręcznego systemu ich poruszania – doprowadziło to do pogłębiającego się nurkowania do poziomu krytycznego, czyli poniżej 200 m… / Zdjęcie: Armada de Argenitina

Dno na obszarze morskim oddalonym o 400 km na południowy wschód od 60-tys. miasta Puerto Madryn – stolicy Departamentu Viedma (między miejscowościami Las Grutas na północy i Trelew na południu), gdzie według nasłuchu tektonicznego miało dojść do podmorskiej implozji - jest usiane uskokami tektonicznymi i gwałtownie opada z głębokości 70 m do poziomu aż 3000 m. Do niedawna miano nadzieję, że jednostka mogła osiąść w płytszej części na głębokości kilkudziesięciu metrów (Lotnictwo USN poszukuje argentyńskiego OP, 2017-11-20). Z najnowszych danych wynika jednak, że podwodną implozję zarejestrowano poniżej 200 m, a więc poniżej pułapu fizycznej wytrzymałości kadłuba na zgniecenie ciśnieniem słupa wody. Implikuje to wniosek, że do tragedii doszło w uskoku dna. A podwodne prace poszukiwawcze na tych głębokościach wymagają wyspecjalizowanych robotów, którymi dysponuje tylko kilka flot i kilka spółek eksploracji oceanicznej.

Według informacji komandora ARA (Armada de Argentina, floty argentyńskiej) Enrique Balbi dwie stacje podwodnego nasłuchu organizacji badającej możliwość pogwałcenia konwencji o podwodnych lub podziemnych próbach jądrowych – Comprehensive Nuclear-Test Ban Treaty Organisation (CTBTO z siedziba w Wiedniu), odnotowały jednocześnie efekty gwałtownej podmorskiej implozji. Organizacja dysponuje ultraczułymi przyrządami rozmieszczonymi w 50 głównych stacjach pomiarowych na świecie i 120 dodatkowymi miejscami pomiarów. Jedenaście specjalnych stacji prowadzi nasłuch podwodny. Stacje dysponujące dokładnymi hydrofonami na Wyspach Wniebowstąpienia – na środku Atlantyku, między wybrzeżami Angoli a Brazylią oraz na Madagaskarze na Oceanie Indyjskim – zarejestrowały 15 listopada 2017 o 13:51 czasu europejskiego (10:51 czasu argentyńskiego), czyli 3 godziny po ostatnim komunikacie radiowym odebranym z pokładu San Juan (informowano o problemach z systemem napędowym) wybuch podwodny na głębokości poniżej 200 m. Namiary na źródło podmorskiej eksplozji wyprowadzone z dwóch punktów kuli ziemskiej pozwoliły na ustalenie jej miejsca – Zatoka San Jorge u wybrzeży argentyńskiej Patagonii.

Eksperci południowoamerykańscy kreślą taki domniemany na razie obraz sytuacji: ARA San Juan szedł na północ na niewielkiej głębokości, a nie na powierzchni, aby nie narażać jednostki i załogi na efekty sztormu w tym akwenie. Problemy z akumulatorami, z których korzystano podczas rejsu podwodnego, się nasiliły. Pod wodą doszło do kompletnej utraty zasilania, co spowodowało, że okręt wyważony za pomocą zbiorników balastowych na tzw. neutrum, płynąc pod wodą na sterach głębokości i śrubie – zaczął nurkować. Być może nie udało się awaryjnie przejąć sterowania sterami głębokości. Bez zasilania nie można było natychmiast szasować zbiorników balastowych – czyli wypchnąć z nich wody za pomocą sprężonego powietrza. A na szas ręczny zabrakło czasu. Schodzący coraz głębiej okręt dotarł do granicy wytrzymałości kadłuba sztywnego (ARA San Juan był dwukadłubowy), czyli poniżej 200 m… Nastąpiła implozja.

Aż kilku lokalnych analityków spraw obronnych w Ameryce Łacińskiej wskazuje na zły stan techniczny okrętu, sygnalizowany ponoć kilkukrotnie przez załogę. Zdarzały się awarie, na szczęście wówczas niegroźne. Nie brakuje głosów hispanojęzycznych ekspertów dowodzących, że San Juan wychodził na patrole jedynie dzięki tytanicznej pracy swojej załogi i jej oddaniu służbie… 


Powiązane wiadomości


Drukuj Góra
www.altair.com.pl

© Wszelkie prawa zastrzeżone, 2007-2018 Altair Agencja Lotnicza Sp. z o. o.