Altair


Autoryzacja


Resetuj hasło
Archiwum Nowy numer Redakcja

RAPORT-wto

Miesięcznik informacyjno-analityczny, poświęcony szeroko pojętej obronności, kierowany przede wszystkim do profesjonalistów.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Skrzydlata Polska

Najstarsze czasopismo lotnicze w Polsce. W każdym numerze temat przewodni, relacje z imprez, korespondencje zagraniczne, opisy konstrukcji. Ponad 100 kolorowych zdjęć na 68 stronach. Konkursy z atrakcyjnymi nagrodami.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Aeroplan

Czasopismo dla hobbystów i modelarzy, zawierające artykuły o historii lotnictwa, bogato ilustrowane zdjęciami i rysunkami, artykuły monograficzne, opisy malowań i oznakowań, oceny modeli, recenzje książek, konkursy.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Broń i Amunicja

Na 68 stronach magazynu pełna informacja na temat broni strzeleckiej dla amatorów i zawodowców. Trendy i testy współczesnej broni strzeleckiej.

Archiwum Nowy numer Redakcja

BiA-Komandosi

Magazyn o objętości 68 stron poświęcony siłom i służbom specjalnym, zagadnieniom związanym z szeroko pojętym bezpieczeństwem, jak też współczesnym konfliktom zbrojnym.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Numer Specjalny

Numery specjalne publikowane podczas konferencji, targów i innych imprez związanych z lotnictwem i obronnością.

Autor: Adam Górecki, Zbigniew Górecki

W kilka lat po zakończeniu II wojny światowej w ZSRR przyjęto do uzbrojenia nowy i jak na owe czasy bardzo nowoczesny model karabinka skonstruowany przez M.T. Kałasznikowa. Broń ta stanowiła prawdziwy przełom w stosunku do wcześniej używanych karabinów powtarzalnych i pistoletów maszynowych, jednak już wówczas, na etapie prób konkursowych prowadzonych w latach 1944-1947 (opisanych w BiA 05/2007), dla wszystkich było jasne, że nie jest ona pozbawiona wad.

5,45-mm karabinek AN-94 podczas testów w warunkach bojowych, na Kaukazie

Jednym z najważniejszych niedostatków karabinka AK (podobnie jak i jego konkurentów) była słaba celność, spowodowana głównie tym, że broń o masie odpowiadającej w przybliżeniu klasycznym wojskowym pistoletom maszynowym zasilana była znacznie silniejszym nabojem pośrednim 7,62 mm x 39, którego energia wylotowa przewyższała dotychczas stosowane naboje pistoletowe 7,62 mm x 25 blisko czterokrotnie (1990 J wobec 500 J). Odrzut broni był znacznie bardziej odczuwalny dla strzelca wyposażonego w AK niż w PPSz-41 czy PPS-43, co powodowało, że na krótkich dystansach (do 200 metrów) skupienie ognia prowadzonego seriami wyraźnie się pogorszyło. Ta właściwość nie była oczywiście specyficzną cechą AK, również w innych krajach, które w latach 1940. i 1950. testowały i wprowadzały do uzbrojenia karabinki automatyczne, wojskowi doszli do tych samych wniosków co ich radzieccy koledzy.

Zmiany koncepcyjne

W przypadku dominujących w państwach NATO karabinów na jeszcze silniejszy nabój 7,62 mm x 51 (ponad 3000 J w większości wersji) silny odrzut, oprócz pogorszenia celności, powodował także szybkie zmęczenie strzelca prowadzącego ogień ciągły. Uważano to jednak za wadę drugorzędną, gdyż według ówczesnych założeń taktycznych gorszą celność ognia indywidualnego na małe odległości rekompensować miała ogólnie większa gęstość ognia oddziałów piechoty wyposażonych w broń strzelającą krótkimi seriami. Co więcej, dzięki karabinom automatycznym można było prowadzić skuteczną walkę na dystansach nawet do 800 metrów, nieosiągalnych dla klasycznych pistoletów maszynowych.

AN-94 ze złożoną kolbą, widoczna boczna szyna montażowa, nietypowe urządzenie wylotowe /Zdjęcie: Remigiusz Wilk

Wkrótce jednak, pod wpływem doświadczeń z toczonych podczas zimnej wojny konfliktów lokalnych, założenia te przyszło nieco zweryfikować. Okazało się, że na otwartych przestrzeniach i dużych dystansach maleje znaczenie ognia indywidualnego, zaś ciężar walki zaczął spoczywać na barkach coraz liczniejszej i skuteczniejszej broni zespołowej oraz uzbrojenia pokładowego towarzyszących wozów bojowych. Z kolei walki między pododdziałami piechoty toczyły się niespodziewanie często w warunkach uznawanych wcześniej za nietypowe - w terenie zurbanizowanym czy gęstych lasach, gdzie wymiana ognia odbywała się właśnie na newralgicznych dystansach rzędu 200-300 metrów. Wprawdzie i w tych sytuacjach karabinki na nabój pośredni miały pewną przewagę, choćby ze względu na lepszą zdolność penetracji pocisków, jednak kwestia poprawy ich celności stawała się coraz bardziej paląca.

Charakterystyczne dla tej przejściowej epoki było ciekawe zjawisko obserwowane nawet jeszcze wiele lat po wojnie: uczestniczący w walkach żołnierze czasami pozbywali się - pod byle pretekstem - nowoczesnych karabinów czy karabinków i wyposażali się na własną rękę w stare pistolety maszynowe, których większa szybkostrzelność i lepsze skupienie ognia na małych odległościach dawała im poczucie bezpieczeństwa.

Konstruktorzy w wielu krajach szybko dostrzegli ten problem i już w latach 1950. przystąpili do prac nad jego rozwiązaniem. Zasadniczo skupiono się na dwóch kierunkach postępowania: opracowaniu małokalibrowego naboju pośredniego, który przy mniejszej niż dotychczas masie zachowałby przybliżone właściwości bojowe (płaski tor lotu, przebijalność itp.) na dystansie około 500 metrów oraz stworzeniu karabinków, które dzięki zastosowaniu takiej amunicji o mniejszej niż dotąd energii wylotowej, a także dzięki odpowiedniej konstrukcji i zabudowie nowoczesnych przyrządów celowniczych, pozwalałyby znacząco polepszyć celność ognia ciągłego na bliskich dystansach, przy zachowaniu dotychczasowej celności na dystansach większych.

7,62 kontra 5,56

Palma pierwszeństwa przypadała w tej konkurencji Amerykanom, którzy już w 1957 opracowali nabój .223 Remington (5,56 mm x 45), zaś w 1960 wprowadzili do uzbrojenia strzelający nim karabinek AR-15 (XM16) konstrukcji E. Stonera, najnowocześniejszy wówczas w swojej klasie. Śladem USA podążyły szybko inne kraje NATO i sojusznicze, z których większość przyjęła ten sam nabój, opracowując własne (niekiedy wzorowane na M16) konstrukcje broni według analogicznych założeń. W tym też okresie powstało kilka innych modeli małokalibrowych nabojów pośrednich, jednak nie zdobyły sobie większej popularności.

Na początku XXI wieku 5,45-mm karabinek automatyczny AEK-971 trafił do uzbrojenia Wojsk Wewnętrznych MSW Rosji. Broń Kokszarowa jest o 0,5 kg lżejsza od AN-94 /Zdjęcie: Remigiusz Wilk

ZSRR znalazł się tym samym w dość trudnej sytuacji. Na początku lat 1960. właśnie zakończono przezbrajanie zasadniczej części wojsk w AK, wobec czego nie mogło być mowy o szybkim zastępowaniu tego karabinka jakimś nowym wzorem. Sama konstrukcja zdobywała też szturmem rynki większości państw Układu Warszawskiego i coraz liczniejszych krajów Trzeciego Świata, gdyż jego liczne zalety - przede wszystkim niska cena, łatwość obsługi i niezawodność - w dużym stopniu rekompensowały takie niedostatki, czyli kiepską funkcjonalność i ergonomię czy właśnie słabą celność. Te wszystkie czynniki, jak również przekonanie o możliwości zapewnienia sobie w każdych okolicznościach przewagi liczebnej, zadecydowały o zaniedbaniu kwestii opracowania następców naboju 7,62 mm wz.43 oraz karabinka AK, chełpliwie określanego w ZSRR jako najlepsza w swojej klasie broń na świecie.

Doświadczenia z kolejnych wojen, zwłaszcza z Wietnamu i z konfliktów bliskowschodnich, szybko ostudziły te optymistyczne nastroje. Po przebadaniu zdobycznych egzemplarzy broni dostosowanej do naboju M193 - przede wszystkim karabinka M16A1, Rosjanie z zaskoczeniem stwierdzili, że pomimo mniejszego kalibru pocisku, nabój ten przewyższa amunicję wz.43 pod prawie każdym względem, na większości dystansów prowadzenia ognia, zapewniając przy tym tak upragnioną większą celność. Nagle stało się jasne, że wysławiany kałasznikow potrzebuje nowoczesnego, małokalibrowego następcy, w perspektywie najdalej kilkunastu lat, gdyż w przeciwnym wypadku żołnierze radzieccy w obliczu zachodniego przeciwnika mogliby znaleźć się w równie krytycznej sytuacji, co ich pradziadowie pod Almą i Inkermanem. Co ciekawe, niemal jednocześnie do podobnych wniosków doszli Amerykanie, na podstawie badań zdobycznych egzemplarzy AKM, który wówczas zastępował AK na liniach produkcyjnych kolejnych fabryk obozu pokoju. (ciąg dalszy w numerze)

Broń i Amunicja - 02/2008
Drukuj Góra