Altair


Autoryzacja


Resetuj hasło
Archiwum Nowy numer Redakcja

RAPORT-wto

Miesięcznik informacyjno-analityczny, poświęcony szeroko pojętej obronności, kierowany przede wszystkim do profesjonalistów.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Skrzydlata Polska

Najstarsze czasopismo lotnicze w Polsce. W każdym numerze temat przewodni, relacje z imprez, korespondencje zagraniczne, opisy konstrukcji. Ponad 100 kolorowych zdjęć na 68 stronach. Konkursy z atrakcyjnymi nagrodami.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Aeroplan

Czasopismo dla hobbystów i modelarzy, zawierające artykuły o historii lotnictwa, bogato ilustrowane zdjęciami i rysunkami, artykuły monograficzne, opisy malowań i oznakowań, oceny modeli, recenzje książek, konkursy.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Broń i Amunicja

Na 68 stronach magazynu pełna informacja na temat broni strzeleckiej dla amatorów i zawodowców. Trendy i testy współczesnej broni strzeleckiej.

Archiwum Nowy numer Redakcja

BiA-Komandosi

Magazyn o objętości 68 stron poświęcony siłom i służbom specjalnym, zagadnieniom związanym z szeroko pojętym bezpieczeństwem, jak też współczesnym konfliktom zbrojnym.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Numer Specjalny

Numery specjalne publikowane podczas konferencji, targów i innych imprez związanych z lotnictwem i obronnością.

Autor: Lech Klaude

W poprzednim numerze opisywałem, jak dotarłem do planów urządzeń stosowanych w XIX wieku m.in. do wyrobu papierowych patronów. Szczególnie zafascynował mnie półautomatyczny dozownik prochu, którego konstrukcja łączy w sobie funkcjonalność i piękno urządzenia wykonanego w czasach, gdy piękno grało jeszcze istotną role w podobnych konstrukcjach. Wraz z moim nieocenionym kolegą Januszem Zarębskim postanowiliśmy wykonać jego współczesną kopię. W nadziei, że ktoś może sam spróbować tego dokonać, szerzej opiszę proces jego powstawania.

Dozownik Matjukiewicza można w każdej chwili rozmontować do transportu i umieścić, na przykład w odpowiednim stylowym kuferku. Kuferek to również bezpieczne miejsce na przechowywanie całości oprzyrządowania do wytwarzania papierowych nabojów /Zdjęcie: Lech Klaude

Jak już pisałem, w XIX wieku wyrabianiem patronów na swoje własne potrzeby trudnili się żołnierze różnych rodzajów broni - marynarze w wolnych chwilach na okrętach, zaś piechota czy kawaleria w swoich miejscach postoju. W razie wojny zajmowały się tym także kobiety i mężczyźni na tyłach frontu. Przy masowej produkcji ważna była jakość i szybkość wytwarzania ładunków. Powtarzalność naważek grała tu istotną rolę, ale mierzono ją pojedynczymi miarkami, co nie było szybkie i znacząco opóźniało produkcję amunicji. Zaszła potrzeba usprawnienia tego procesu, co doprowadziło do powstania półautomatycznych dozowników.

Półautomatyczne dozowniki

Pierwsze urządzenie tego typu zostało opracowane i wdrożone przez porucznika Matjukiwicza. Dozownik powstał około 1840 i przez kilka dziesiątek lat pełnił z powodzeniem swoją funkcję w różnych oddziałach carskiej armii. Około 1845 pojawiły się kolejne konstrukcje, w tym dozownik podporucznika Borisowa (szczególnie rozpowszechniony w carskiej flocie), a także różne ich modyfikacje. Jednak najstarszym znanymi mi urządzeniem jest ten konstrukcji Matjukiewicza. To zadecydowało, że postanowiliśmy wraz z Januszem wykonać jego działający model. Jednocześnie miałem nadzieję, że ta konstrukcja znakomicie uzupełni moje maleńkie muzeum oprzyrządowania strzelców z ówczesnej epoki. Zanim opiszę proces powstawania tej repliki, pozwólcie, że zwrócę się z apelem - gdyby ktoś posiadał jakieś informacje o podobnych urządzeniach, czy też innych rzeczach związanych z historią czarnoprochowców bardzo proszę o informację. Może uda mi się wytworzyć działające kopie innych urządzeń i wzbogacić kolekcję, a jednocześnie znaleźć ciekawy temat do kolejnych publikacji.

Materiały

Po obejrzeniu zdobytych obrazków poglądowych dozownika, przystąpiliśmy z Januszem do kompletowania potrzebnych nam materiałów. W pierwszej kolejności szukaliśmy mosiężnych śrub i nakrętek, bowiem do wytwarzania urządzeń mających kontakt z czarnym prochem przyjęto używać materiałów nie iskrzących, takich jak miedź, mosiądz, brąz czy drewno. Czyni się tak ze względów bezpieczeństwa, aby pojedyncza iskierka nie zmieniła prochowni w pogorzelisko. Nie muszę chyba wspominać, że otwarty ogień czy palenie w pobliżu prochu jest stanowczo zakazane. Do kompletu śrub dołączyły kawałki mosiężnych prętów, a nawet ułamany, ozdobny kluczyk, który po ucięciu i nagwintowaniu pozostałej części również znalazł swoje miejsce w konstrukcji maszynki, jako element blokujący.

Kompletny zestaw części głowicy przygotowany do montażu, strona zewnętrzna i wewnętrzna. Na zewnątrz widać przymocowaną drewnianą obejmę do montażu lejka na proch, w dolnej części głowicy zamontowany jest lejek wysypowy /Zdjęcie: Lech Klaude

Z drewnianymi elementami wiąże się ciekawa historia. Otóż potrzebowaliśmy twardego drewna - najlepiej w postaci niewielkich deseczek - łatwych do przycięcia, w kompletnie amatorskich warunkach, do potrzebnych wymiarów. Ponadto szukaliśmy klocków i beleczek do wytoczenia nogi oraz gałek. W jednym z supermarketów napotkałem paczki z sześcioma deskami do krojenia. Doskonałe ścisłe i twarde egzotyczne drewno za grosze natychmiast zasiliło nasz magazyn. W ten sposób deski do krojenia zostały elementami prochowego dozownika. Do toczenia potrzebnych elementów Janusz wynalazł starą nogę od fotela, na którym ponoć siadywał w swoim czasie sam biskup. Byliśmy gotowi. (ciąg dalszy w numerze)

Broń i Amunicja - 02/2008
Drukuj Góra