Altair


Autoryzacja


Resetuj hasło
Archiwum Nowy numer Redakcja

RAPORT-wto

Miesięcznik informacyjno-analityczny, poświęcony szeroko pojętej obronności, kierowany przede wszystkim do profesjonalistów.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Skrzydlata Polska

Najstarsze czasopismo lotnicze w Polsce. W każdym numerze temat przewodni, relacje z imprez, korespondencje zagraniczne, opisy konstrukcji. Ponad 100 kolorowych zdjęć na 68 stronach. Konkursy z atrakcyjnymi nagrodami.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Aeroplan

Czasopismo dla hobbystów i modelarzy, zawierające artykuły o historii lotnictwa, bogato ilustrowane zdjęciami i rysunkami, artykuły monograficzne, opisy malowań i oznakowań, oceny modeli, recenzje książek, konkursy.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Broń i Amunicja

Na 68 stronach magazynu pełna informacja na temat broni strzeleckiej dla amatorów i zawodowców. Trendy i testy współczesnej broni strzeleckiej.

Archiwum Nowy numer Redakcja

BiA-Komandosi

Magazyn o objętości 68 stron poświęcony siłom i służbom specjalnym, zagadnieniom związanym z szeroko pojętym bezpieczeństwem, jak też współczesnym konfliktom zbrojnym.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Numer Specjalny

Numery specjalne publikowane podczas konferencji, targów i innych imprez związanych z lotnictwem i obronnością.

Autor: Paweł Kłosiński

Poniedziałek, 17 maja br. w Warszawie nie zapowiadał się zbyt ciekawie. Szare od chmur niebo nie umilało poranka. Prognoza przewidywała opady, miejscami nawet intensywne. Ich kontynuację zapowiadano także na wtorek i środę. Pierwszych przebłysków słońca spodziewano się dopiero w czwartek. Temperatura też nie rozpieszczała. Słupek rtęci wahał się pomiędzy 12 a 16oC. Personel warszawskiego Zarządu Lotnictwa Głównego Sztabu Policji Komendy Głównej Policji, jak zwykle rano, rozpoczynał dzień pracy. Perspektyw na latanie raczej przy tej pogodzie nie było - no, chyba że wydarzyłoby się coś szczególnego...

Ewakuacja  poszkodowanych z obszaru zalanego powodzią przez ratowników  wysokościowych z JRG 3 PSP Kraków i załogę policyjnego Mi-8 / Zdjęcie:  Michał Szymański

Pewien niepokój wnosiły informacje z południa kraju. Od 16 maja Małopolska, Śląsk i Podkarpacie walczyły z wielką wodą. W wiadomościach dnia podawano, że ciągu ostatniej doby spadło tam tyle deszczu, ile zakładała dwumiesięczna norma. W Małopolsce, w nurtach rwącej wody utonęły dwie osoby, ponad dwa tysiące musiało opuścić swoje domy. Meteorolodzy ostrzegali, że padać może nawet do piątku.

RODZI SIĘ WIELKI KRYZYS

W Warszawie, w poniedziałkowe przedpołudnie nikt nie zdawał sobie jeszcze sprawy, iż rozpoczyna się, prawdopodobnie największy w tym roku, kryzys żywiołowy w Polsce. Jednak jego pierwszy etap rozpoczął się już dnia poprzedniego. 250 km na południe od Warszawy ten sam poniedziałkowy poranek, przywitał Kraków nie tylko zimnem i ulewnym deszczem. Tam żarty się skończyły. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie wyznaczył tereny bezpośrednio zagrożone powodzią.

Na prawobrzeżnym dopływie Wisły - rzece Rabie, woda w ciągu doby podniosła się o 5 metrów, osiągając wysokość ponad 11 m. Ogłoszono alarm powodziowy w 73 gminach oraz w Nowym Sączu i Krakowie. Rozpoczęto realizację procedur przeciwpowodziowych na zbiorniku Świnna Poręba na Skawie. Dzięki temu udało się zredukować falę kulminacyjną o około 62%. Gdyby nie te działania fala kulminacyjna na Wiśle w Krakowie mogłaby być wyższa o 60 do 110 cm od zanotowanego stanu faktycznego!

Spokojny, jak dotychczas, rytm dnia warszawskich lotników policyjnych około godziny 14:00 przerwało polecenie - wylot do Krakowa. Kilkadziesiąt minut później dwa ciemnozielone Mi-8 odleciały ze stołecznych Babic. W ten sposób zainicjowane zostały działania lotnicze na rzecz powodzian. Zaczął się bardzo długi dzień. Żaden z członków załóg nie przewidywał, że do bazy powróci dopiero po czterech dobach.

Śmigłowiec noszący rejestrację SN-41XP wylądował na lotnisku 8. Bazy Lotniczej w krakowskich Balicach przed 17:00. Drugi - SN-42XP, wykonał lot przez Bielsko-Białą (dowożąc tam ministra Jerzego Millera), i na Balice przybył godzinę później. Załogi pozostawały w gotowości do lotu. Zarówno piloci jak i technicy byli w pełnym zakresie przygotowani do współpracy z ratownikami wysokościowymi Straży Pożarnej, na wypadek działań ewakuacyjnych. Tego dnia nie było jednak zleceń.

NIE OD RAZU

Najcięższe wiropłaty, znajdujące się w posiadaniu lotnictwa służb porządku publicznego, nie weszły do działań ratowniczych z marszu. Lotnicy byli do tego gotowi, jednak według oceny lokalnego sztabu kryzysowego nie było jeszcze potrzeby użycia lotnictwa. Wydarzenia klasyfikowano jedynie jako zagrożenie. Regionalnie dostępny był jeden śmigłowiec PZL Kania, który wykonywał loty patrolowe. Mimo iż ponad 1000 osób zostało zmuszonych do opuszczenia swych domostw, szacowano że nasycenie rejonu lądowymi środkami ewakuacyjnymi jest na tyle duże, iż na decyzję o użyciu śmigłowców jest jeszcze zbyt wcześnie. Nie było na tyle gwałtownych sytuacji, aby zachodziła konieczność ewakuacji kogokolwiek z powietrza, a na taką właśnie okoliczność lotnicy byli wezwani. Loty patrolowe ciężkich śmigłowców miały być wykonywane tylko w przypadku zagrożenia ludzi, którzy nie zdążyli się ewakuować. Dodatkowym czynnikiem wstrzymującym wykorzystanie wiropłatów, był fakt niechęci mieszkańców zalewanych terenów do opuszczania swych domostw. Mniej więcej w tym samym czasie Straż Graniczna oddała do dyspozycji ratowników śmigłowiec PZL W-3 Sokół. Oczekiwał on w gotowości do startu na lotnisku w Nowym Sączu.

Do współpracy ze śmigłowcami lotnictwa służb porządku publicznego wytypowano sześć strażackich grup ratownictwa wysokościowego. Lokalne sztaby kryzysowe szacowały, iż perspektywą opuszczenia swych gospodarstw, w samej tylko w dolinie rzeki Raby, zagrożonych jest ponad 7 tysięcy mieszkańców.

W KRAKOWIE CORAZ GORZEJ

Ulewne opady spowodowały zniszczenia na kopcu Piłsudskiego. Oberwał się fragment ścieżki prowadzącej na szczyt, który pociągnął za sobą część zbocza - trasa turystyczna została zamknięta dla zwiedzających. Komunikat Biura Prognoz Hydrologicznych Kraków z dnia 17 maja 2010 informował:

OSTRZEŻENIE HYDROLOGICZNE Nr 159
Zagrożenie: przekroczenie stanu alarmowego
Stopień zagrożenia: 3
Ważność: od godz. 19:00 dnia 17.05.2010 do godz. 19:00 dnia 18.05.2010
Obszar: Województwo małopolskie
Przebieg: W związku z prognozowanymi w dalszym ciągu intensywnymi opadami deszczu, spływem wód opadowych oraz zwiększonym odpływem ze zbiorników, przewiduje się dalszy wzrost stanów wody w strefie stanów wysokich na Wiśle oraz w zlewni Małej Wisły, Soły, Skawy, Raby, Dunajca i górnej Wisłoki przy przekroczonych stanach alarmowych na karpackich i lewobrzeżnych dopływach Wisły.
Skutki: Zagrożenia dla obszarów zalewowych, możliwość wystąpienia wody z koryt rzecznych i zalania przybrzeżnych terenów, uniemożliwienie prowadzenia prac hydrotechnicznych, utrudnienie funkcjonowania komunikacji lądowej i żeglugi wodnej, lokalne podtopienia. Zalecana ostrożność, konieczność śledzenia komunikatów i rozwoju sytuacji meteorologicznej i hydrologicznej.

Noc, dla załóg śmigłowców upłynęła spokojnie.Kolejny ranek był już dla całej Polski fatalny. Powódź zaczęła budzić coraz większe przerażenie. Poziom rzek wciąż się podnosił. Zaczęto przebąkiwać o stanie klęski żywiołowej. Wzrastała liczba ofiar. Do akcji przeciwpowodziowej włączone zostało wojsko. W Małopolsce stan alarmowy na rzekach przekroczony został w 32 miejscach, a ostrzegawczy w 16. Najpoważniejsza sytuacja była jednak w Krakowie. Wisła osiągnęła tam rekordowy poziom w historii. Wodowskaz w Bielanach, nad ranem sygnalizował przekroczenie stanu alarmowego o 308 cm. Było to o metr więcej w stosunku do pomiarów z dnia poprzedniego.

ŚMIGŁOWCE BEZ PRACY

W dalszym ciągu nie było jednak zapotrzebowania na działania z powietrza. Co było tego przyczyną? Nie odnotowano sygnałów o zagrożeniu ludzi. Z decyzją o wysłaniu śmigłowców w powietrze czekano na informacje o wystąpieniu konkretnego zdarzenia. Na dziś trudno jednoznacznie stwierdzić, czy tego typu postępowanie było słuszne. Jak wykazały późniejsze doświadczenia, siła i gwałtowność żywiołu jest tak duża, iż czekając na wezwanie od osób znajdujących się w zagrożonym rejonie, mogłoby zabraknąć czasu na ocalenie ludzi. Być może zabrakło na tym etapie centralnego ośrodka koordynacyjnego dla zagrożonego regionu. Być może osoby oceniające sytuację nie przewidywały aż tak olbrzymiej skali problemu. Na pewno wszelkie działania tamtego okresu będą analizowane wielokrotnie i pod różnymi kątami.

Niewątpliwie jednym z najbardziej istotnych czynników wpływających na brak zajęcia dla lotników była postawa samych mieszkańców. 18 maja minister Miller stwierdził: słyszałem, że nie wszyscy chcą się ewakuować. Zachęcam do tego, by nie czekać na ostatni moment: jesteśmy w terenie górskim, a tutaj woda wzbiera bardzo szybko. Uwierzmy, że jeśli ktoś proponuje nam ewakuację, to jest to naprawdę niezbędne. Niestety, jednym z najpoważniejszych czynników wstrzymujących ludzi przed opuszczeniem swych gospodarstw była obawa przed ich obrabowaniem. Była to jedna z najbardziej frustrujących sytuacji. Nie można wszak nikogo zmuszać do opuszczenia swego domu. Na nic zdawały się zapewnienia, że funkcjonariusze policji będą zabezpieczać mienie osób ewakuowanych. Nie świadczy to dobrze o zaufaniu do władzy oraz organów strzegących porządku. Przyjęcie takiej postawy nie brało się jednak z powietrza.

Na polecenie KWP w Katowicach, dzień po przylocie do Krakowa, jednego Mi-8 (SN-42XP) wysłano na lot patrolowo-prewencyjny rejonów znajdujących się na północ i zachód od Krakowa. Monitorowano okolice Zabrza, Bytomia oraz Zalewu Goczałkowickiego.

We wtorek około godziny 22:00 fala powodziowa na Wiśle w Krakowie osiągnęła swój punkt kulminacyjny - 957 cm. To rekord w historii pomiarów prowadzonych przez krakowski oddział IMGW. Było to o 80 cm więcej niż w pamiętnym roku 1997. W powiatach tarnowskim i bocheńskim oraz w Krakowie utonęły trzy osoby.

W środę, z uwagi na brak wykorzystania wiropłatów w rejonie Krakowa, podjęto decyzję o wykonaniu lotu w rejon potencjalnie zagrożony. Załogi otrzymały polecenie przelotu w rejon Szczucina i pozostawania w gotowości do wylotu na wyznaczonym lądowisku. Plan zakładał przbazowywanie śmigłowców dalej na północ, tak aby były w niewielkiej odległości od fali kulminacyjnej. Założenie to okazało się bardzo trafne. 19 maja śmigłowce rozpoczęły przelot na północ. Rejon Szczucina osiągnięto w czasie optymalnym, bowiem w godzinach przedpołudniowych zostały przerwane wały na Wiśle, przy dopływie rzeki Breń. Mimo tak dramatycznej sytuacji lotnicy nadal nie byli zaangażowani do działań ewakuacyjnych. Wystarczały środki lądowe.

DRAMAT SANDOMIERZA

W środę po południu otrzymano polecenie natychmiastowego lotu do Sandomierza, w związku z zagrożeniem przetrwania wału. Także i w tym przypadku decyzje podjęto z dobrym rozeznaniem. Poziom wody w Wiśle wynosił tam nad ranem 840 cm - ponad dwa i pół metra powyżej stanu alarmowego i stale się podnosił. Ratownicy, dla własnego bezpieczeństwa, musieli zejść z wałów.

Tutaj piloci i mechanicy po raz pierwszy zetknęli się twarzą w twarz z siłą żywiołu oraz mogli naocznie ocenić pełnię zagrożenia. Załoga Mi-8 znalazła się nad zagrożonym rejonem kilka minut po przerwaniu wału. Z kabiny śmigłowca obserwowali niesłychane tempo zalewania olbrzymiego obszaru przez skłębione, brunatne wody Wisły. W zasadzie z marszu przystąpiono do działań ratowniczych.

więcej w numerze


Skrzydlata Polska - 07/2010
Drukuj Góra