Altair


Autoryzacja


Resetuj hasło
Archiwum Nowy numer Redakcja

RAPORT-wto

Miesięcznik informacyjno-analityczny, poświęcony szeroko pojętej obronności, kierowany przede wszystkim do profesjonalistów.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Skrzydlata Polska

Najstarsze czasopismo lotnicze w Polsce. W każdym numerze temat przewodni, relacje z imprez, korespondencje zagraniczne, opisy konstrukcji. Ponad 100 kolorowych zdjęć na 68 stronach. Konkursy z atrakcyjnymi nagrodami.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Aeroplan

Czasopismo dla hobbystów i modelarzy, zawierające artykuły o historii lotnictwa, bogato ilustrowane zdjęciami i rysunkami, artykuły monograficzne, opisy malowań i oznakowań, oceny modeli, recenzje książek, konkursy.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Broń i Amunicja

Na 68 stronach magazynu pełna informacja na temat broni strzeleckiej dla amatorów i zawodowców. Trendy i testy współczesnej broni strzeleckiej.

Archiwum Nowy numer Redakcja

BiA-Komandosi

Magazyn o objętości 68 stron poświęcony siłom i służbom specjalnym, zagadnieniom związanym z szeroko pojętym bezpieczeństwem, jak też współczesnym konfliktom zbrojnym.

Archiwum Nowy numer Redakcja

Numer Specjalny

Numery specjalne publikowane podczas konferencji, targów i innych imprez związanych z lotnictwem i obronnością.

Autor: Anja Tatarczuk

Tegoroczne Mikrolotowe Mistrzostwa Europy odbyły się w Sywell w Wielkiej Brytanii. Uczestniczyło w nich 58 załóg z 12 państw. Jako jedyni z naszej ekipy, postanowiliśmy z Dariuszem Kędzierskim pokonać trasę na zawody samolotem. Pozostała część ekipy dostała się na wyspy autami, ciągnąc przyczepy ze sprzętem.

Podejście do lądowania bez pracującego silnika na pas 21L / Zdjęcie: Anja Tatarczuk

Lot z Polski do Anglii trwał 2 dni, w tym 12 godzin w powietrzu, z czego półtorej godziny nad Morzem Północnym. Do Sywell dolecieliśmy niedługo po przyjeździe pierwszego polskiego transportu, po południu 3 sierpnia. Pozostali zjeżdżali się jeszcze przez 2 dni.

REPREZENTACJA POLSKI

Łącznie startowało 10 Polaków w klasach: WL-1 - Roman Wawrzyniak (Poznań) i Waldemar Woźniak (Włocławek); WL-2 - Przemysław Jurkiewicz - Dominika Jurkiewicz (Toruń) oraz Romuald Ruks - Henryk Ruks (Poznań-OSL). AL-2 - Dariusz Kędzierski - Anja Tatarczuk (Aeroklub Szczeciński) oraz Mieczysław Szurgot - Mariusz Jarmuszczak (Włocławek-Poznań). Dodatkowo pełniłam funkcję kierownika naszej ekipy.

ANGIELSKA POGODA

Nad ranem przywitała nas angielska pogoda. Padało do późnego popołudnia. Oprócz tego stały, silny wiatr 12-20 węzłów (22-37 km/h). Po południu odbyła się odprawa kierowników ekip. Obejmowała najbardziej ogólne i podstawowe zagadnienia, dotyczące głównie bezpieczeństwa podczas dowolnego latania. Sywell jest lotniskiem o dużym natężeniu ruchu, więc w powietrzu trzeba się rozglądać i respektować lokalne regulacje.

Przed południem 5 sierpnia udostępniono wagi do nieobowiązkowego, samodzielnego ważenia statków powietrznych (i siebie). Organizator zapowiedział ważenie na wyrywki, kto będzie wyglądał na zbyt ciężkiego - pojedzie na wagę przed startem.

TRENING

Tuż przed 14:00 w Intranecie, który był główną i jedyną tablicą ogłoszeń, pojawiła się treningowa lista startowa. Organizator, niestety, nie zebrał deklarowanych prędkości, a starty z decku (wyznaczone na lotnisku, przy tradycyjnej literze T, pole startów i lądowań długości 100 m i szerokości 25 m) zaplanował w 1-minutowych separacjach. Rezultat był taki, że przed startem lotnym kłębiło się 15 statków powietrznych, by co minutę pokonać ten punkt. Na trasie było jeszcze gorzej, gdyż zdarzały się starty wolnych przed szybszymi i w rezultacie my wyprzedziliśmy około 5 statków, a nas wyprzedziły 3 inne, w tym motolotnia. Przez długi czas lecieliśmy z innymi w szyku, więc nikt nie mógł lecieć po kresce. Trasa sama w sobie była interesująca, choć bardzo długa, 175 kilometrów, a dostaliśmy tylko 7 zdjęć obiektów do zidentyfikowania i nie wyłożono znaków. Były dwie jawne bramki czasowe, czas pierwszej był narzucony, a dla drugiej załoga deklarowała czas przed startem. Był też odcinek szybkościowy, o długości 29 kilometrów, na nim też był obiekt do odnalezienia na podstawie zdjęcia! Na ostatnim etapie znajdował się obiekt, po rozpoznaniu którego należało poprowadzić prostą do mety lotnej. Na wyznaczonym odcinku również był obiekt do zidentyfikowania na podstawie zdjęcia. Jeżeli załoga nie odnalazła wspomnianego obiektu, musiała dalej lecieć po narzuconej trasie, prowadzącej do mety. Nam udało się skrócić trasę. Lądowanie odbywało się z pracującym silnikiem, w decku. Gdy zjechaliśmy z pasa, na dolocie do lotniska jednocześnie 8 załóg włączało się do kręgu nadlotniskowego. Trasa wymagała więcej koncentracji na obserwowaniu innych statków, niż na nawigacji, co zgłosiliśmy organizatorom. Obiecali, że większe separacje i prędkości będą brane pod uwagę. Trzy polskie załogi wzięły udział w treningu, którego wyników nigdy nie poznaliśmy.

6 sierpnia ponownie był dniem deszczowym, ale w chwili przejaśnienia pozwolono ćwiczyć lądowania. Można było wykonać 5 podejść. Zarządzający lotniskiem w ogóle nie zgadzał się na jakiekolwiek loty po kręgu, więc była to jedyna szansa, aby poćwiczyć.

więcej w numerze


Skrzydlata Polska - 10/2010
Drukuj Góra